poniedziałek, 29 grudnia 2014

Noworoczny dekalog Billie







Zbliża się koniec grudnia i wszyscy robimy wewnętrzne rachunki sumienia. Dziś zostawmy przeszłość za sobą, czas skupić się na nadchodzącym roku! Mam dla was dziesięć prosto-trudnych rad. Zapraszam! ... o ile ktokolwiek chciałby przyjmować rady życiowe od nastolatki, ekhem.


1. Mów prawdę.

To jest moje hasło życia. Wyzwala, upraszcza i jest podstawą dobra.
Prawda -> Miłość -> Radość


2. Szanuj innych.

Nie staraj się udawać, że nie ma między nami różnic, a naucz się je akceptować. Zanim kogoś ocenisz albo na niego nawrzeszczysz, choć trochę spróbuj wczuć się w sytuację.  


3. Nie daj się wykorzystać.

Wiesz od czego zaczyna się każdy instruktarz udzielania pomocy poszkodowanemu? „Zadbaj o własne bezpieczeństwo” - nie potrzebne są nam dwa trupy, bo tobie zachciało się na siłę zgrywać bohatera. Pomagaj innym w miarę możliwości, ale zawsze miej na względzie swoje dobro. Całego zła świata nie uniesiesz.


4. Nie zostawaj bez argumentu.

Nie sztuką jest mieć własne zdanie. Mieć na to uzasadnienie, to jest coś! Rozważanie argumentów za i przeciw  pomoże ci wybrać możliwie najlepszą drogę, a nawet przekonać do niej innych. Takim rozważaniem możesz też sam zorientować się, że byłeś w błędzie. Wtedy przyznaj rację innym, to nie boli, obiecuję.


5. Bądź najlepszą wersją samego siebie.

Nigdy nie będziesz najlepszy. Przykro mi. Ale zawsze możesz być lepszy niż wczoraj! To jest już prawdziwy sukces. Znajdź rzecz, którą robisz najlepiej i pracuj nad nią. Zaakceptuj swoje słabości, ale jednocześnie nie przestawaj się starać.


6. Pamiętaj: w zdrowym ciele, zdrowy duch!

Nie zapominaj o aktywności fizycznej i racjonalnym żywieniu. Nie musisz być największym fanem sportu, ale chociaż tyle, żeby nie dostać odleżyn i wiedzieć, że te ziemniaki nie zawsze miały taki kształt.


7. Stawiaj sobie wyzwania.

Jeżeli codziennie wszystko ci wychodzi to coś jest nie tak. Znaczy, że nie próbujesz nowych rzeczy, więc zupełnie się nie rozwijasz. Podejmij się trudnych zadań, wyjdź poza bezpieczny grunt i…


8.  … nie bądź tchórzem!

Nie bój się porażek, zmian i nieznanych. Nie uciekaj przed problemami. Nie krępuj się tym, co pomyślą inni. Stawiaj czoła życiu.


9. Walcz o siebie.

Nie każdego można uratować, ale każdy może uratować samego siebie. Dowiedz się kim jesteś i broń tej osoby do ostatniej kropli krwi, bo jest tego warta.


10. Czytaj Vroobelka!

Tutaj chyba zbędny jest komentarz! Czytaj, a kiedyś będziesz mógł powiedzieć, że znałeś zanim stał się popularny. Ten artykuł jest też idealną alternatywą dla noworocznych życzeń. Zamiast głupich wierszyków czy pustych frazesów, podeślij znajomym ten życzliwy wpis!

Może masz jakieś konkretne postanowienie na przyszłość? Koniecznie daj znać w komentarzu, na asku, na fejsie lub napisz do mnie maila na billie.sparrow.vroobelek@gmail.com


Kocham Was! Widzimy się po Nowym Roku! 

piątek, 26 grudnia 2014

Lekko Stronniczy #1001


Jest piątek, godzina 18.00. Wiecie co robiłam, dokładnie o tym czasie, przez ostatnie trzy lata? Oglądałam Lekko Stronniczych, którym do zakończenia działalności został jeden odcinek. Dlatego dzisiaj, o tym symbolicznym czasie, wypuszczam niniejszą notkę. Ja wiem, ja wiem. To takie patetyczne! Ale lubię czasem małe, tanie sranie w banie. Kto nie lubi przypisywać sentymentu miejscom, rzeczom, wydarzeniom i ludziom? Wszyscy lubią, tylko nie każdy się przyznaje.

Jak już wspominałam, w relacji z Orange Video Fest, LS był pierwszym kanałem, który zaczęłam śledzić na bieżąco. Gdy dołączyłam do grona widzów, gdzieś po dwusetnym odcinku, bardziej lubiłam Włodka. Był taki kochany i miał fajne włosy, a wiadomo, że więcej nie potrzeba, żeby zostać idolem gimbusiary. Potem zaczęłam dorastać i bardziej zaimponował mi Karol. Doceniałam jego rzeczowe podejście do sprawy i uwielbiałam Paciorkowy sarkazm. Nadal tak jest, ale po przeczytaniu ich książki, wyjątkowe uznanie zdobył dla mnie Włodek. Poruszył, w sposób wyważony i z dystansem, wiele istotnych kwestii, szczególnie na temat dorastania. Miałam wrażenie jakby papier był jedynym miejscem, gdzie Karol nie ściąga całej uwagi poprzez swój słowotok i pewność siebie, a w końcu robi miejsce dla mądrego, acz introwertycznego partnera.

Teraz już nie potrafię wskazać ulubieńca. Lekko Stronniczy są jak smalec i ogórki kiszone, piwo i chipsy, Nutella i więcej Nutelli – najlepiej smakują razem! Formuła programu i wizerunek chłopaków to wypadkowa ich dwóch różnych osobowości. 

Przed koncertem Soundgarden w Oświęcimiu. Kolejnego dnia byłam na koncercie Erica Claptona, ale kogo to obchodzi? SPOTKAŁAM WŁODKA.

Wiecie co znaczy dla nastolatka słuchać kogoś codziennie przez trzy lata? To małe, skubane, wszystko wsiąka jak gąbka (nic dziwnego, że potem wielu pleśnieje). Ja miałam zaszczyt posiadania dwóch półetatowych starszych braci, porażających swoim poczuciem humoru, obowiązkowością i inteligencją. Czasem słuchałam ich uważnie, czasem sobie gadali do ściany. Jak to starsi bracia, wiadomo. Ale zawsze klikałam, a oni zawsze byli. Tam. O umówionym czasie i miejscu.

Dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem i YouTubem, a już wiem, że to nie jest łatwe. Inwestujesz mnóstwo czasu, wiedzy i zapału, żeby ktoś mógł, po tych kilku minutach, stwierdzić „śmiechłem” albo „#true”, po czym beznamiętnie kliknąć krzyżyk. Często włożona praca jest niewymierna w stosunku do efektów.

Rzadko wygrywam życie, ale jak wygrywam...
Dlatego nie mogę wyjść z podziwu dla tysiąca nakręconych odcinków, szczególnie bez ani jednego zaniedbania w czasie, odpisania na wszystkie maile (nawet moje!), przeprowadzenia kilku akcji charytatywnych, podpisania tysięcy książek i zrobienia milionów selfie z widzami. To jest taki ogrom pracy, że od samej myśli uginają mi się nogi. Szczerze? Myślę, że na miejscu Karola i Włodka, po pięćdziesięciu odcinkach, miałabym odruch wymiotny na sam dźwięk nazwy programu.

Pamiętam jak kończyłam gimnazjum. Poznałam tam najlepszych przyjaciół, przeżyłam mnóstwo pięknych i niezapomnianych chwil, ale pod koniec czułam się już jak bydło, mała cząsteczka czarnej masy. Potrzebowałam wyższej poprzeczki, wyzwania, większego pola. Teraz powoli zaczynam odczuwać to samo w stosunku do liceum. Tak po prostu jest, że w życiu potrzebne są zmiany. Coś się kończy, żeby zaczęło się coś nowego. Lepszego. Dlatego i ja, i wy, wiecie, że zakończenie programu w tym momencie jest najlepszym wyjściem.

Tymczasem teraz to ja biorę się do pracy. Będzie ciężko, ale warto. Kiedyś się spotkamy, chłopaki, a wtedy w końcu pójdę z wami na to cholerne piwo, bo nie będę już miała pieluchy na dupie, a pod nosem smarków! Ja stawiam, niech stracę.

I już zawsze będziemy...

Dziękuję.



PS:

środa, 24 grudnia 2014

Rzuć to wszystko!

Dowiedziałam się właśnie o bardzo ciężkim wypadku pewnej osoby. Szczegóły nie mają znaczenia. Nie pytajcie. W jednej chwili zrobiło mi się słabo. Po prostu nie mogę o tym nie napisać.

To wydarzenie przywiodło mi na myśl też inne. Kilka dni temu, na Wrocławskim rynku, zobaczyłam ratowników medycznych, reanimujących człowieka. Widziałam starszą panią stojącą nad nim. Jej przerażoną twarz. Oddaliłam się jak najprędzej, robiąc jedynie znak krzyża, bo nie potrafię stać i przyglądać się jak człowiek umiera na chodniku. A było kilku takich gapiów. Za dużo tej tragedii wokół nas. Akurat teraz.

To wszystko jest jak kulka między oczy. To potrząśnięcie: człowieku, planować to ty sobie możesz! Tylko nie zdziw się, kiedy coś pohamuje twoje zapędy. I zobaczysz wtedy co jest najważniejsze. Ludzie, których kochamy. I nic więcej.

Myślałam, że z wiekiem przestałam czuć „magię świąt”, a okazuje się, że dopiero ją odkryłam. Nie ważne są te światełka, prezenty, piosenki w radiu i jedzenie. Ważne, że będę mogła usiąść do stołu razem z moimi bliskimi i szczerze się do nich uśmiechnąć. To są najpiękniejsze Święta.

I życzę wam, Kochani Czytelnicy, zdrowia. Przede wszystkim zdrowia.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Orange Video Fest - krótka relacja


W minioną sobotę odbył się Orange Video Fest, gdzie zaprezentowali się czołowi polscy vlogerzy. Od dawna jestem zafascynowana tym środowiskiem, toteż nie mogło mnie tam zabraknąć! Co podobało mi się najbardziej?


Krótkie info dla niezainteresowanych: OVF to festiwal, podczas którego twórcy filmów w Internecie prezentują się na scenie, przeprowadzają panele dyskusyjne, demonstrują swoje talenty i co najważniejsze, spotykają ze swoimi widzami. To musiał być dla nich niesamowicie pracowity dzień - setki autografów i zdjęć.

Konferansjerkę poprowadzili Lekko Stronniczy - youtuberzy najbliżsi memu sercu. Nie tylko dlatego, że ich kanał był pierwszym, który zaczęłam regularnie obserwować i „wspólnie” spędziliśmy ładnych parę lat. Włodek i Karol są po prostu mistrzami w swojej dziedzinie. Z łatwością przychodzi im wszelka improwizacja, a ich dowcip to poezja. Niestety nie udało mi się ich złapać i poprosić o podpisanie książki, jednak na szczęście sytuację uratował jej prawdziwy autor – Radosław Kotarski!




No właśnie – Radek! Jego osoba zrobiła na mnie tego dnia wielkie wrażenie. Człowiek do rany przyłóż. Akurat stałam obok, gdy ktoś poprosił go o nagranie filmu dla dziewczyny, która nie mogła przyjechać na OVF. Podpisywał też książki Lekko Stronniczych, bo wszyscy wiedzą, że są przyjaciółmi i uwielbiają wzajemne potyczki słowne. Za każdym razem pisał coś śmiesznego. W moim egzemplarzu zamienił słowo „stronniczy” na „bogaci”, a po zrobieniu standardowego selfie:

- Jeszcze jedno takie na spontanie, bo ja mam bloga, którego nikt nie czyta. Wrzucę i napiszę, że jakiś Radek chciał ze mną zdjęcie!
- Ok! To ona, to ona!


Radek wygłosił na scenie kilka słów o pasji, które na długo zostaną w mojej głowie. Powiedział, że niezależnie od tego do jakiej szkoły chodziliśmy, wszyscy znamy standardowe: „Słuchajcie, ja na chwilę wychodzę, a tutaj ma być bezwzględna cisza!”, po czym zawsze następował chaos. Dlaczego? Bo zniknęła nasza motywacja - nauczyciel. Bez stymulacji do zdobywania wiedzy, od razu traciliśmy na to chęć. Pasja to motywacja, która jest w nas. To jedyny sposób, żeby niezłomnie dążyć do swoich celów.

Zaraz po Radku wystąpił Mateusz Grzesiak - psycholog i trener. Niesamowity człowiek. Każdemu radzę zapoznać się z jego filmami. Mówił o tym, że jeżeli wykraczasz poza ramy, system stara się ciebie stłamsić, ściągnąć do swojego poziomu i wsadzić w swoje schematy. Jeżeli kiedykolwiek miałeś ten problem, jesteś moim czytelnikiem idealnym.

Na koniec kilka migawek:


Najpierw wszyscy do Abstra, a po chwili...
... szaleńczy bieg chmary ludzi do Człowieka Wargi! Tak napierali na Maćka, że aż mi się go robiło szkoda.


Szczęśliwi, ale już baaaardzo zmęczeni! Ciekawe, że Martin stał za ladą u Wardęgi.


Działo się tam jeszcze wiele innych, wspaniałych rzeczy, których nie sposób opisać. Jestem dzieckiem YouTube'a  i szczerze mogę stwierdzić, że powyżsi twórcy internetowi, jak i wielu innych, mieli wkład w kształtowanie mojej osobowości, więc wszystkim im serdecznie dziękuję! Za rok też tam pojadę. Będę po drugiej stronie.

A co wy sądzicie o youtuberach? A może też byliście na Orange Video Fest?

Ask
snapchat @billie_sparrow

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Każdy dzień jest dobry!




Wiecie co dzisiaj jest za dzień? Jasne, że wiecie, bo nikt nie lubi poniedziałków. Ale nie wiecie, że dzisiaj jest Pierwszy Dzień Początku Nowego Życia! Chodzę na siłownie trzy razy w tygodniu i od pewnego czasu zauważyłam ciekawe, choć całkiem oczywiste zjawisko.


Każdy, kto wchodzi na siłkę, rzuca luźne „Siema!”… no dobrze, oprócz mnie. Czuję się smarkaczem, więc zwykle mruczę „Dzień dobry” i chyba nieprędko się to zmieni. Panuje taki klimat, bo wszyscy znamy się z widzenia. Jednak w poniedziałki pojawia się wiele osób, które widzę pierwszy i ostatni raz w życiu. A szkoda.

Panie po czterdziestce, nieporadnie włączające maszyny, śmiejące się do swoich koleżanek. Czasem pomogę im się odnaleźć. Są też panowie z rozdętymi brzuszkami. Lubię obserwować ludzi. W każdym z nich widzę osobną historię, staram się domyśleć co ich tutaj przywiodło.

Przypominam sobie swoje własne początki w walce z kompleksami. Codzienne przekraczanie granic. Małe sukcesy i gorzkie, ale niezbędne porażki. Powiem wam w sekrecie, że nie każdego można uratować, ale każdy może ocalić samego siebie.

Wielu z nich zrezygnuje, bo nie będzie miało czasu i motywacji. Niektórzy postanowią zacząć od nowa. Jeden zostanie. Nie dlatego, że miał lepsze możliwości, a dzięki ciężkiej pracy i niezłomności.


To od poniedziałku!

Czyż każdy z nas nie powtarzał sobie tego setki razy? Jeżeli wydaje się wam, że na siłownię chodzą same mięśniaki to jesteście w wielkim błędzie! Każdy mądry musiał się kiedyś nauczyć i jeszcze żadnemu artyście sam talent nie wystarczył. Cokolwiek chcecie osiągnąć, od czegoś trzeba zacząć. Nie bójcie się ośmieszenia. Nie bójcie się porażki. Próbujcie nowych rzeczy i miejcie w pamięci, że początki zawsze są trudne.

Ja też zaczynałam w poniedziałek. Ale może wy nie czekajcie już do następnego?



Czekam na wasz oddźwięk w komentarzach. Zapraszam też na aska :)