sobota, 31 stycznia 2015

Nie jesteś kupką

Każdy z nas nie raz został wystawiony czy zawiedziony, wtedy nasze wielkie nadzieje umarły, a my popadliśmy w paraliżujący letarg. Dzisiaj cię oświecę, nie jesteś skazany na wieczne, samotne cierpienie. 

Trzeba się naciąć, żeby się nauczyć. Tego nie przeskoczysz. I dobrze, nacierp się! Ale niech ból przyniesie jakąś naukę. Przykre doświadczenia są po to, żebyś mógł lepiej poznać siebie i nie popełniać drugi raz tych samych błędów. Wierzę, że jesteś istotą myślącą, zdolną do analizy. Znajdź to, co daje ci szczęście oraz ludzi, którzy cię kochają. Dowiedz się czego chcesz i czego realnie potrzebujesz.

Nie marnuj czasu na tych, którym jesteś obojętny. Już wystarczy użalania się nad sobą, bo ktoś o ciebie nie dba. Pewnie nigdy nie zacznie. Get over it. Przestań płakać z powodu jednej osoby, dla której jesteś nieodpowiedni. Niewystarczający. Może przez te litry łez nie zauważasz innych ludzi, będących zawsze przy tobie. To oni zasługują na uwagę, najwyższy czas ich docenić.

Zawsze masz wybór. Nie jesteś kupką emocji bez ładu i składu. Możesz je wszystkie uporządkować, możesz nad nimi zapanować. Wykrzycz, wypłacz, wyrzuć to, co złe. Nie będzie różowo, życie zawsze zadba o to, aby zaserwować ci nowe powody do smutku, ale ty sobie z nimi poradzisz, bo nie jesteś sam, wbrew temu, co czasem ci cię wydaje.

Najpierw wynieś te śmieci, a potem daj Mu w końcu szansę albo podaruj Jej kwiaty.

piątek, 30 stycznia 2015

Zaufaj sobie




Ludzie wiecznie będą chcieli cię zaszufladkować, sklasyfikować jako gorszego, brać za fraki i ściągać do swojego poziomu, a potem jeszcze niżej, żeby na koniec móc dodatkowo przydeptać. Starają się podciąć skrzydła innym, bo sami nie potrafią latać. 

Wiesz, że Norwid umierał samotnie w przytułku? Już nie wspomnę o Van Goghu, bo to taki utarty przykład. Nie zrozum mnie źle, nie sugeruję ci, żebyś męczył się całe życie, a za sto lat został okrzyknięty geniuszem. Chodzi o to, że większość nigdy nie ma racji. Oni nie zostali zrozumiani, bo wyprzedzali swoją epokę. Byli setki lat przed wszystkimi szarakami, którzy wtedy mieli czelność poczuwać się za lepszych, a tymczasem po prostu nie byli w stanie zrozumieć istoty ich geniuszu. Nie słuchaj tych wszystkich jadowitych języków. Ty jeden poznaj swoje przeznaczenie i walcz. W końcu spotkasz ludzi, którzy nadają na tych samych falach, doceniają cię i potrzebują.

Niektórzy będą ograniczać świat licznymi murami i liniami. Przekrocz je wszystkie. Jeżeli ktoś mówi, że musisz coś zrobić to gówno prawda. Nic nie musisz, za to wszystko możesz. Jeśli tylko chcesz. I chciej! Chciej jej kupować kwiaty, chciej się uczyć, chciej być lepszym. Zrzucić wszystkie więzy, zerwij wszystkie smycze (kto wie ten wie). Nie bój się stanąć w prawdzie o sobie i innych, bo ona jest początkiem wszystkiego. Tacy ludzie są potrzebni tym, którzy sami tak nie potrafią.  

Kiedyś oni wszyscy spojrzą na ciebie i powiedzą: „Ten to ma szczęście. Szkoda, że mi się tak nie trafiło”, aby po chwili odejść i wrócić do swojego nudnego życia.

czwartek, 29 stycznia 2015

Grube jest brzydkie, bo ja tak mówię

rzeźba o nazwie "Bronskvinnorna" przed muzeum sztuki w Växjö, Szwecja


Jedna ma za małe cycki, inna gruby brzuch, tamta za krótkie nogi i żadnej przerwy między nimi, za to kolejna ma szerokie bary albo jeszcze gorzej – cycate pachy! A tymczasem, panie z billboardów patrzą na nas piękne i roześmiane. 


Masz być taka i koniec

Właśnie trafiłam na filmik, przedstawiający kobiece ideały piękna na przestrzeni wieków. Jest prześlicznie zrobiony i bardzo miło się go ogląda, ale nie w tym rzecz. Nasunęło mi się jedno: kto do cholery o tym decyduje?! Na pewno nie większość, bo tych ideałów ze świecą szukać na ulicy, mnie też jeszcze nigdy nie proszono o zgłoszenie swojej propozycji do Światowej Komisji Piękna i SWAG-u (wiadomo, że to do mnie by przyszli, bo ja zawsze wiem najlepiej). No więc kto?







Twoje kompleksy

Sama jesteś kreatorem swoich pragnień. Na niektóre dziewczyny spoglądasz z zazdrością, bo wydają ci się ładniejsze. Tymczasem nawet one stoją przed lustrem, myśląc o swoich mankamentach, na które ty najprawdopodobniej nie zwracasz najmniejszej uwagi. Nigdy nie będziesz idealna, zawsze znajdziesz w sobie niedoskonałości i to jest w porządku. Jednak nie czyń z nich priorytetu. To banalny slogan, ale lepiej go zapamiętaj: wygląd nie jest najważniejszy. Znajdź wartość w sobie, a nie zakładaj jej na siebie. Gdy wrzucam na Instagram zdjęcie swojego ryła i zaraz po tym screena nowego wpisu, wolę dostawać lajki za bloga. Jesteś osobą, a nie cyckami, tyłkiem i nogami. To, co czujesz, mówisz i myślisz jest ważniejsze.


Ale faceci takie wolą!

No już nie wypowiadajmy się w ich imieniu, przecież każdemu podoba się co innego. Zresztą zauważcie, że nierzadko mężczyźni uznają za ładne to, co nam się podoba, bo polegają na naszym wyczuciu stylu i dobrego smaku. Szczególnie oświeciło mnie, gdy kilka tygodni temu, stojąc przed lustrem, powiedziałam swojemu kumplowi, że muszę jeszcze zrzucić trochę brzuszka, bo odstaje. Na co on, z wyczuwalną oczywistością w głosie, odpowiedział: przecież wszystkie dziewczyny tak mają. E, faktycznie! Te panie z reklamy nie, ale trzy czwarte kobiet, które znam, tak. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że dla facetów, ładnej figury nie wyznaczają niedoścignione kryteria, przy czym nie jest też ona priorytetem.


Zdrowie psychiczne i fizyczne

Bądź jaka jesteś i wara innym od tego. Nie daj się zmanipulować kulturze masowej i wszystkim pustakom, którzy traktują ludzi niczym manekiny. Adorator też się zawsze znajdzie, byleby był mądry (grandma mode on)!  Nikt jeszcze nie udusił się z powodu małych cycków, ani nie umarł przez fałdki na brzuchu. Jednak zawsze pamiętaj, że niezależnie od walorów wizualnych, niedowaga i otyłość to poważne choroby. Wtedy trzeba coś z tym zrobić, bez dyskusji. Bo inaczej zejdziesz nam, dziewczyno, a dla mnie każdy czytelnik jest na wagę złota!


Jesteś piękna.


Czekam na wasz odzew! Wpis skierowany jest do kobiet, ale myślę, że wszystkie jesteśmy ciekawe męskiej opinii, więc do dzieła, panowie. 

wtorek, 27 stycznia 2015

W środę nie robię - przegląd rzeczy fajnych #2




Łyżwy! Ludzie, rzucajcie wszystko i lećcie na łyżwy! Całe życie zastrzegałam, że nie lubię sportów zimowych. Zamarznięte smarki, czerwony nos, odmrożone paluszki. Nienienie - to nie dla mnie. Jednak to moja pierwsza zima od kiedy zaczęłam wdrażać program pokonywania własnych słabości, więc bez gadania i z uśmiechem na twarzy, założyłam na nogi te dwie przerażające maszyny, które w wyobraźni widziałam już wydłubujące czyjeś oko, zaraz po tym, gdy nieopatrznie potrącam tegoż nieszczęśnika i splątani padamy na zimny lód. Krew się leje, palce poodcinane! Nie żartuję. Jeżeli kiedykolwiek zostanie wynaleziony projektor myśli, nie podłączajcie go do mnie.

Okazało się zupełnie inaczej. Z łatwością utrzymałam się na lodzie, z każdym kółkiem szło mi lepiej. Sama radość z tych łyżew! Godzina to było dla mnie zdecydowanie za krótko, ale moi towarzysze już smęcili, że przemarznięci i zmęczeni. Co zrobisz? Nic nie zrobisz. Nie każdy jest takim fajterem jak ja.



Teks z emotikonami jest jak seks na viagrze - miazga. Nokaut po prostu. Wpis wyrzeźbiony niczym posąg Apolla. W pełni zgadzam się z Janem, nie mogłabym wyrazić tego lepiej.

OnOff: Generacja Z - fenomenalny dokument o ludziach urodzonych po '95 roku. Wprawdzie jestem '97, więc ledwo łapię się w te widełki, ale mocno utożsamiłam się z bohaterami. W końcu ktoś spojrzał na nas łaskawym okiem. Internet to tylko narzędzie, dzięki któremu możemy trafić do drugiego człowieka. Tego prawdziwego. I to właśnie zrobiła Natalia Hatalska. Myślę, że ten film jest świetnym łącznikiem między nami, a wcześniejszymi pokoleniami.


Każdy, kto jest na bieżąco z fejsem wie, że kupiłam sobie softboxy do nagrywania filmów. Strzeżcie się.

Vroobelki do nadrobienia z ostatniego tygodnia:

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Recenzja "Carte Blanche"

Film Carte Blanche, w reżyserii Jacka Lusińskiego, opowiada o nauczycielu, który zaczyna tracić wzrok.  W obawie o stratę pracy, nie mówi o tym nikomu i postanawia nauczyć się funkcjonować jak osoba pełnosprawna. Film został zainspirowany prawdziwą historią Macieja Białka – historyka z Lublina.

W roli głównej widzimy Andrzeja Chyrę. Ach, ten Andżej! Jest dobrym aktorem, ale nie wykazał się tutaj wyjątkowymi umiejętnościami. Sądzę, że w scenariuszu nie było nawet na to miejsca. W Carte Blanche od samego człowieka ważniejsza jest jego historia. Bohater to zwykły mężczyzna, dokonujący niezwykłej rzeczy. Jednak coś ma w sobie takiego ten Andrzej, że samo rzucenie na głos jego imienia, podczas oglądania filmu, wywołuje uśmiech. Może to kwestia tego, że jestem na bieżąco z fanpagem I want to party with Andrzej Chyra? Inni bohaterowie są wybitnie tendencyjni, stanowią tylko tło dla biegu wydarzeń. W ogóle nie interesują nas ich losy. Tylko Andżej.

Zdjęcia są naprawdę ładne - oddają rzeczywisty wygląd i klimat Lublina. Przytłumione kadry, pokazujące bieg wydarzeń z perspektywy głównego bohatera, okazały się tutaj niezbędne i cieszę się, że ich nie zabrakło. Jednak szczególnie jedno ujęcie ścisnęło mnie za serce, gdy bohaterowie stoją nocą na Placu Po Farze. Z tamtego miejsca rozpościera się przepiękny widok na miasto i zamek. Nie widać tego w filmie, ale ja wiem, bo przypomniałam sobie, gdy w wakacje siedziałam tam wieczorem, jedząc drażetki i słuchając muzyki. Wracam tam dokładnie dwa razy w roku już od czterech lat, bo czarujący Lublin jest miastem rodzinnym mojej przyjaciółki. Śmiesznie tak widzieć na dużym ekranie ważne dla siebie miejsce.

Mam dosyć dużą wadę wzroku, więc wiem jak to jest nie poznawać ludzi na ulicy czy tracić orientację w tłumie. Sądzę, że to w dużej mierze wpłynęło na mój odbiór filmu, bo z łatwością wczułam się w sytuację głównego bohatera i taka wizja przyszłości była dla mnie naprawdę przerażająca.

Carte Blanche wywołuje emocje, to na pewno. Balansuje między ogromnym bólem, a słodyczą chwili. Z jednej strony, Kacper prowadzi samochód, gdy dochodzi do wypadku, w którym umiera jego matka, do tego jest starym kawalerem, aż w końcu dowiaduje się, że jest obciążony genetycznie i wkrótce straci wzrok. Nawet nie potrafi ze sobą skończyć, bo chcąc się powiesić, wytarguje lampę z sufitu. Najprawdopodobniej zostanie zwolniony z pracy, nie będzie już mógł czytać książek ani oglądać gwiazd. No dramat. W pewnych momentach to wywoływało we mnie wręcz rzeczywisty ból fizyczny.

Z drugiej strony, jest to przeplatane chwilami zupełnej sielanki, gdy znajduje sobie kobietę oraz szeregiem sytuacji, w których Kacper pokazuje, że ma niebywały talent pedagogiczny. Jak już wspominałam, jest to obraz zainspirowany prawdziwą historią i tak jak pogooglowałam, tak dowiedziałam się, że to prawda. Ten człowiek jest absolutnie niesamowity, co potwierdzają liczne komentarze jego uczniów, którzy uważają go za najlepszego nauczyciela w swoim życiu. Jednak w filmie jest kilka scen, którymi na siłę chciano wzbogacić tę historię. Seks nauczyciela z koleżanką z pracy? Ok. Na plaży? Ok. Podczas wycieczki klasowej? E-e, coś mi się to nie wydaje. To było zbędne, ale masom się spodoba.

To nie były najlepiej wydane pieniądze w moim życiu, ale też nie najgorzej. Warto było to zobaczyć. Warto było poznać tę historię i dostać trochę nadziei. Jak widać nie ma rzeczy niemożliwych. Przypomnij sobie o tym, gdy wymyślisz kolejną wymówkę, która stoi na drodze do twojej pasji.

A tytuł? Niebywale urzekający, bo po francusku. Carte Blanche – biała kartka. Czystość i pustka? A może tablica u okulisty, na której nie można nic dostrzec? 




przyznaję 3.5/6 ćwirków




Zapraszam na Vroobelkowego facebooka, gdzie czeka na was mój apel, buzi.

sobota, 24 stycznia 2015

5 typowych postaw w dyskusji



Kto tego nie zna? Kto przez takich nie wyrywał sobie włosów z głowy? Kto nie zszargał sobie nerwów? Kto nie jest jednym z nich? Wszyscy jesteśmy.


1. Boi dupa 

Masz inne zdanie? Dobra, to nie ma o czym rozmawiać. Już. Koniec. O gustach się nie dyskutuje! Człowiek, który prowadzi rozmowy jedynie z osobami, poklepującymi go po plecach. Gdy napotyka dezaprobatę gwałtownie ucina temat, często nutą agresji, wywołanej przez frustrację. Ucieka prosto do swojego wianuszka wzajemnej adoracji, w celu obrobienia ci pupki na bezpiecznym gruncie.


2. Głuchy

Nie marnuj śliny, on nie słucha. Powtarza swoje racje, nie poddając ich żadnej weryfikacji. Nie przejmuj się nim, bo umrze tak bardzo ubogi w światopogląd, że sam nie będzie nawet o tym wiedział.


3. Pamiętliwa s(z)tuka

Praktykowana w zdecydowanej większości przez kobiety, w stosunku do mężczyzn, ale to żadna reguła. Wszystko ci wypomni. W-s-z-y-s-t-k-o. Nie wyniosłeś śmieci? … DWA MIESIĄCE TEMU WRÓĆIŁEŚ PÓŹNO DO DOMU, W ZESZŁYM ROKU BYŁEŚ PRZEZIĘBIONY, BO NIE ZAŁOŻYŁEŚ CZAPKI, TAK JAK KAZAŁA, A TERAZ JESZCZE NIE WYNIOSŁEŚ ŚMIECI. How dare you.


4. Kaznodzieja

Słuchasz i słuchasz. Już początku nie pamiętasz. Charakterystyka miejsc i bohaterów opisana z największą precyzją. Coraz bardziej oddalamy się od tematu, ale wciąż liczysz na zaskakującą konkluzję. W końcu, po kilkunastu minutach, dowiadujesz się, że jego kuzyn miał wypadek na motocyklu i dlatego homoseksualizm jest chorobą.


5. Pan starszy

Na koniec zostawiłam absolutnego faworyta. Trafia mi się zdecydowanie najczęściej. Naprawdę tak uważasz? Ach, ty mała, słodka! Ty jeszcze nie wiesz, bo jesteś za młoda, ale nie martw się, gdy będziesz już na takim poziomie wtajemniczenia życiowego jak ja to zrozumiesz! A teraz spadaj do piaskownicy. Nie. Nie jestem słodka. Ani-trochę. A delikwent zwykle jest starszy o jakieś cztery lata.


A ty, kim jesteś?

piątek, 23 stycznia 2015

Pod osłoną


Niby dostojna, ale lubi być figlarna - grać bez zasad i granic. Naprawdę podstępna z niej panna, gdyż zasłania oczy i obnaża duszę swoich towarzyszy. Byłaby z niej całkiem dobra powiernica, bo zawsze słucha uważnie, nigdy nie osądza, ale zdarza się, że ucieka. Zostawia nas samych z głupotami, których przecież była prowodyrką.
Pragniesz, by i na ciebie choć łypnęła ciemnym wzrokiem, zarzuciła czarnym włosem. Tajemniczą prezencją dyktuje twoje myśli. Już nie wiesz czy bardziej samotny czujesz się bez niej, czy z nią.
            Lubi kusić. Jest szczególnie piękna, gdy na wieczór przyozdobi się w diamenty. Bywa zimna, ale wybaczam jej to, bo tak jak często odchodzi, tak zawsze wraca, a kiedy tylko się rozchmurzy, wszyscy cieszą się jej towarzystwem do białego rana, wsłuchując w takt cykania świerszczy.
Nie jedno uczucie uwolniła spod płachty wstydu, splotła dłonie zakochanych, tak że ich oczy zamigotały w ciemności, a serca zabiły echem we wszechobecnej ciszy. Widziała tyle, co nikt inny. Wszystkie sprawy, które tak misternie skrywamy całymi dniami pod maską obojętności. Wiem coś o tym, bo i mnie nie raz ogarnęła jej aura.
Dokładnie pamiętam nasze spotkanie nad jeziorem. Jej błyskotki odbijały się w gładkiej tafli wody. Tego dnia była wyjątkowo zimna, ale właśnie tym mrozem rozgrzała nasze serca. Byliśmy owiani jej intymnością oraz temperamentem. W zupełnym mroku i ciszy rozbrzmiewał nasz śmiech, bo dzięki niej czuliśmy się tak, jakby nikt inny nie istniał.
Och, co za głupiec kiedykolwiek śmiał Noc nazwać brzydką?


Dajcie znać czy podoba wam się taka forma notek, buzi.

czwartek, 22 stycznia 2015

Jak zrozumieć kobietę?









Nas się nie rozumie - nas się kocha. 
Dziękuję.

środa, 21 stycznia 2015

W środę nie robię - przegląd rzeczy fajnych #1

Większość blogerów robi sobie przerwę w niedzielę, ale dla mnie najcięższe są środy. Grr. Dlatego wspólnie będziemy je sobie umilać przeglądem rzeczy fajnych.


Zapuszczamy ten kawałek i jedziemy!




Na zdjęciu tytułowym widnieją dwie książki Tomka Tomczyka aka Kominka aka Jasona Hunta aka bardzo ważnego pana od blogów. Na razie jestem po "Bloger i social media". Autor, na swoim przypadku, omawia jak najlepiej blogować. Niesamowicie pomocne w fachu, ale wiele fragmentów poleciłabym każdemu, bo styl jest obłędny. Na początku Tomek napisał, że będę czuła się jakbyśmy rozmawiali swobodnie przy kawie. Dokładnie tak jest! Są zagadki i co nieco z kuluarów bycia blogerem. Książkę można kupić jedynie na Jason Hunt Books.

Do kogo należysz? - artykuł torpeda. Jeżeli wspominamy już o Tomku, ten wpis stał się jednym z moich ulubionych. 

Nie domyślaj się - Hania to prawdziwy tytan pracy i obserwator, podziwiam ją. Cała prawda o milczeniu.



Kto obserwuje mojego fejsa, ten wie, że kupiłam sobie taki słodki statyw. Wiecie co to znaczy? Powoli, powoli... YouTube.

























Złotego Vroobelka za bycie fajnym dostaje papież Franciszek, a to przez słowa:


"Niektórzy, wybaczcie mi to sformułowanie, myślą, że dobrzy katolicy muszą być jak króliki. Nie, najważniejsze jest odpowiedzialne rodzicielstwo"

Love Bergoglio


Ten spot jest genialny. Po prostu prawdziwy. Pisałam już wcześniej na fejsie, że w lutym artykuł na temat mojego schudnięcia, ale zdecydowałam, że będzie nawet seria cyklicznych postów, a co!




A kto spóźnialski, może nadrobić sobie dzisiaj Vroobelki z tego tygodnia:


Nie zapomnij zlajkować Vroobelka na Facebooku oraz Instagramie.

Buzi i do jutra!

wtorek, 20 stycznia 2015

Bądź beztalenciem


Jedną ręką licz deltę, a drugą pisz felieton, tylko nie zapomnij przetłumaczyć go później na angielski. Jeszcze nie zintegrowałeś się z grupą? Na co czekasz? W przerwie poćwicz układ gimnastyczny i serwy przez siatkę. Jak możesz tak lekceważyć niemiecki? Przecież wystarczy pół godziny dziennie, żeby być na bieżąco z materiałem. Masz to umieć, a jeżeli nie będziesz, nic w życiu nie osiągniesz, bo jesteś do niczego.

Szkoła to bezlitosne miejsce. Dzień w dzień zmusza do konfrontacji z własnymi lękami, obnaża wszystkie niedoskonałości. Prędzej czy później wyjdziesz na idiotę, czy to rozwiązując zadanie na tablicy, czy popisując się swoim ponglishem. Nie dość, że musisz robić rzeczy których nie lubisz, nierzadko pracujesz przy tym z ludźmi, których też nie lubisz. Jak się w tym wszystkim odnaleźć? Ja ci mówię: próbuj. Próbuj dla samego próbowania, a nie dla efektów, bo nigdy nie uda ci się to wszystko naraz, ale doświadczenia pomagają w poznaniu samego siebie.

Nikt nie nadaje się do wszystkiego, ale każdy robi chociaż jedną rzecz wyjątkowo dobrze. Każdy. Jedną. Tylko jak ją odkryć w tym chaosie presji? Jednym wpojono, że po prostu trzeba się uczyć i koniec. Nie widzą w tym sensu, nie posiadają własnych ambicji i planów, po prostu się uczą, bo tak trzeba. Zaś ci słabsi, zasmuceni, że nie są w stanie sprostać wszystkim oczekiwaniom, upewniają się w teorii, iż nie nadają się do niczego, przez co tracą zapał i prawdopodobnie nigdy nie odnajdą „tej jednej rzeczy”. Tak właśnie rośnie kolejne pokolenie frustratów, którzy znają się na wszystkim i na niczym zarazem.

Nie bądź jak oni. Postaraj się zajrzeć w głąb siebie i pogódź z tym, że aby zrealizować wszystkie postawione ci zadania, potrzebowałbyś magicznego przycisku za uchem z napisem MULTITASKING. Nie tkwij bezczynnie, podejmuj wyzwania, pielęgnuj „tę rzecz”, ale nie daj się zwariować. Nie bądź najlepszy, bądź najlepszą wersją samego siebie. Głęboko współczuję wszystkim, których rodzice nie pomagają w odnalezieniu własnych umiejętności, a w zamian idealizują swoje pociechy lub wręcz przeciwnie - zupełnie nie dodają im skrzydeł.

W porządku jest być beztalenciem. W porządku jest nie wiedzieć wszystkiego. W porządku jest być nieśmiałym. W porządku jest być przytłoczonym. W porządku jest być sobą. W porządku.

Nigdy w życiu nie trafiłam bramki w ręczną, nie potrafię zrobić fikołka i wciąż mam problemy z pierwiastkami, ale świetnie potrafię to opisać. Dlatego zupełnie nie przejmuję się niedoskonałościami i robię swoje jak najlepiej, bo wiem, że życie nie kończy się za drzwiami sali lekcyjnej. Ten czas to dopiero początek. 


Zostaw swoją opinię
Vroobelek na facebooku
Vroobelek na asku

poniedziałek, 19 stycznia 2015

5 błędów, przez które humanista płacze

Nie każdy musi być literatem. Nienaganne wysławianie się graniczy z cudem i wymaga dużej wiedzy. W językach obcych lepiej jest popełniać błędy, niż ze strachu przed nimi, nie odezwać się wcale, jednak przydałoby się zadbać o naszą własną mowę. Polski jest wyjątkowo trudny, ale my nie damy rady?

1. Wziąść

wziąć

To jest po prostu klasyk. Wyrył się w naszych głowach niczym przykazania na kamiennych tablicach. Grrr. Moja odpowiedź brzmi:

- Można to wziąść?
- Tak, wszystko można braść.

Tyle.

2. Misie cisie

Zanotowano falę objawień puchatych zwierzątek u społeczeństwa polskiego, bo tak jak nie ma problemu z:


Podoba ci się to. 

Podoba tobie się to.


Podoba mi się to.

Podoba mnie się to.


Tak niewielu pamięta, że:


Tobie się to podoba.

Ci się to podoba.

więc analogicznie:

Mnie się to podoba.

Mi się to podoba.


Wniosek: na początku zdania piszemy mnie, a w środku mi.

3. Włanczać

 Wałkowane już wszędzie, nawet w reklamach. I dobrze, bo nadal się nie nauczyli!

Włączam włącznikiem światło.


Włanczam włancznikiem światło.

4. Tą dupę

Stosowanie  zamiast  jest błędem, na który rzadko zwracamy uwagę w języku potocznym, a bardzo łatwo go wyeliminować. W teorii używamy pierwszego z biernikiem, a drugiego z narzędnikiem, ale żeby uprościć sprawę, ujmijmy to tak:

nie zdarza ci się powiedzieć (mam nadzieję):

Tę dupą.

natomiast twój błąd polega na nadmiernym stosowaniu tą:

Tą dupę.

Z tą dupą.


Dlatego, biorąc to na chłopski rozum, stosuj tam gdzie się da, a w innych przypadkach . Końcówki wyrazów będą ci drogowskazem.


Tę dupę.

Z tą dupą.


A teraz powtórz to jeszcze kilka razy nagłos. Zabawne, wiem.

5. Rok dwutysięczny

Osobiście żyję w roku dwa tysiące piętnastym, ale z relacji innych, istnieje równoległa galaktyka, w której obecnie trwa dwu tysięczny piętnasty. Nie podoba mi się to, chyba nigdy się tam nie wybiorę.

Wcześniej nie mieliśmy z tym problemu, nikt nie mówił:

tysięczny dziewięćsetny dziewięćdziesiąty dziewiąty

wszyscy wiedzieliśmy, że poprawnie brzmi:

tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty dziewiąty

Jednak potem nastał rok:

dwutysięczny

który faktycznie jest wyjątkiem, tak jak wcześniejszy:

tysięczny

Ale to już dawno i nieprawda! Nie żyjemy przeszłością i mówimy:

dwa tysiące piętnasty


No proszę, kilka minut i posiadasz wiedzę szerszą niż pół Polski! Teraz mam dla ciebie misję, musisz podesłać ten tekst komuś, kto popełnia któryś z powyższych błędów. Do dzieła!

Nie zapomnij też dołączyć do fanów Vroobelka na fejsie!

niedziela, 18 stycznia 2015

5 rzeczy, które w ogóle mnie nie denerwują


Internet zalany jest nienawiścią, a ulice opływają w zgorzkniałych obywateli. My tutaj jesteśmy inni. Narzekania zostaw za drzwiami, a w tym przypadku, na poprzedniej karcie. Najlepiej w Explorerze – tam nikt nie zagląda. Przed wami niespotykana top lista, spójrzmy na drugą stronę medalu.

1. Głupie piosenki

Nie widzę nic złego w ich słuchaniu. Są lekkie i zabawne, nie wstydzę się, że je lubię. W końcu specjalnie skonstruowano je tak, żeby wpadały w ucho. Niech nam chodzą po głowie nawet cały dzień! I śpiewajmy je, bo po to właśnie są – mają służyć beztroskiej, zbiorowej rozrywce (i na nas zarobić, ale ciii). Moim faworytem jest Salsa Tequila.


2. Docinki w stosunku do nietypowego wyglądu

Teksty w stylu: tunele są obrzydliwe, zniszczą ci się włosy od tego farbowania, co ty masz na głowie, znudzi ci się ten tatuaż i oczywiście sztandarowe: po co? W porządku. Taka jest ludzka reakcja na inność (szerzej pisałam o tym tutaj). Człowiek, nie wiedząc jak się ustosunkować, reaguje atakiem i często nie jest to jego wina. Może nikt nigdy mu nie powiedział, że można inaczej? To nic, ja pośpieszę z tłumaczeniem. Opowiem, oswoję i pokażę, że takie modyfikacje nie są domeną idiotów.


3. Pytania wszelkiej maści

Na asku dostaję dużo pytań, które nie dotyczą bezpośrednio mnie, a szkoły i zdrowego trybu życia. Nie jestem żadnym ekspertem, ale jeżeli ludzie proszą mnie o radę, czuję się naprawdę wyróżniona. Kiedy ktoś na pytanie, na które potencjalnie zna odpowiedź, mówi z wyrzutem: nie możesz sobie tego wygooglować? – ręce mi opadają. Drugi człowiek powinien być zawsze pierwszym źródłem, do którego zwracamy się o pomoc, a ludzka ciekawość zawsze potrzebuje odnaleźć zaspokojenie.


4. Pomoc w odrobieniu zadania

Rzecz jasna, znajomi zwracają się do mnie zwykle z prośbą o sprawdzenie ich wypracowań, rzadko o napisanie ich w całości, ale zdarza się. Uwielbiam pracować z tekstem, traktuję to jako dodatkową okazję do rozwoju i pomogę, jeżeli tylko mam czas. Kiedyś  koleżanki opłaciły mi bilet do Wrocławia, w zamian za kilka wypracowań. No co? …będąc humanistą trzeba być obrotnym.


5. Dziury w ubraniach

To fakt o mnie z serii głupio-zabawnych. Po prostu mam tak, że jeżeli w mojej ulubionej bluzce zrobi się dziurka, dla mnie ona zupełnie nie traci na wartości. Przecież nadal jest czysta i ładna! A to znoszenie tylko podkreśla jaka jest ważna i wyjątkowa. Pozdrawiam moją mamę, która najwyraźniej nie wpisałaby tego punktu na własną listę rzeczy, które jej nie denerwują.


Koniecznie zlajkuj Vroobelka na facebooku, buzi!

sobota, 17 stycznia 2015

#kartkazmózgu - 1

Tym wpisem rozpoczynam cykl krótkich, spontanicznych notek, opierających się na zapiskach stworzonych z potrzeby serca. Na kolanie, w różnych sytuacjach, bez korekty, ładu i składu. Seria nieregularna, skoro ma opierać się na spontaniczności, jednak mam nadzieję, że będzie pojawiać się jak najczęściej, ponieważ szalenie ciekawe są ludzkie, nieposkromione myśli.



lekcja niemieckiego 16.01.15r.


To jest coś, czego nie da się opanować. Twórczy głód wolności, gdy pewną ręką, a lekkim piórem, piszesz tak, że zabrakłoby tchu. Nic innego się nie liczy. Umysł czysty, dążący do jeszcze czystszego, bo wyrzuca z siebie wszystkie ciężkie myśli. Bez ograniczeń. Słodki strumień słów wypływa lekko z głowy przez rękę i cały świat zamiera. Żyjąc pasją, ożywiasz pasję, a wtedy oddychanie staje się jedyną pracą. Ukojenie przynosi wolność, lśniącą blaskiem samego siebie i odbijającą wszystko dookoła. Magia to czy co?

Od razu mi lepiej. 

ask
fejs

środa, 14 stycznia 2015

Przystanek: człowiek





Na świecie żyją różni ludzie. Codziennie spotykamy się z całym wachlarzem skrajnych osobowości. Jedni są zawsze w centrum i lubią o sobie opowiadać. Są też tacy, którzy nie zabiegają o naszą uwagę, ale to wcale nie znaczy, że jej nie potrzebują.

Od dawna należę do tej pierwszej grupy. Wiecznie rozkrzyczanej, zdecydowanej i pewnej swoich umiejętności. Nigdy nie narzekałam na brak uwagi ze strony rodziny, zawsze miałam przyjaciół. Odkąd pamiętam, ciekawili mnie ludzie, a szczególnie ci tajemniczy. Ci, którzy gdy siedzą samotnie, zupełnie im to nie przeszkadza. Na ich twarzach maluje się obojętność. Towarzystwo samego siebie jest dla nich środowiskiem naturalnym. Gdy już rozmawiają z innymi, nie mówią o sobie i mija dużo czasu, zanim postanowią się otworzyć.


Podejrzani

Rzadko się odzywają, ale zawsze są gdzieś w pobliżu. Wtedy my, nauczeni do ludzkich przywar, często odczuwamy, jakby traktowali nas z góry. Nie budzą naszego zaufania i sympatii, czasem nie rodzą w nas żadnych emocji. Nie potrafimy zrozumieć tego, że nie kierują nimi żadne motywy. Wbrew naszemu poczuciu, nie jest tak, że trzymają się na uboczu, bo nas nie lubią czy nie rozmawiają z nami, bo nie mają nic do powiedzenia. Wręcz przeciwnie.


Co u ciebie słychać?

Nie należę do osób, które słodzą na siłę i wymieniają się frazesami „bo tak wypada”. Mam to w dupie. Kiedy wieczorem piszę „jak minął dzień?” to piszę, bo dbam. Zdarzyło mi się spotkać z odpowiedzią: „nie pytaj mnie o to, bo u mnie nic ważnego, od razu mów co u ciebie”. Zdałam sobie sprawę z tego, że podczas gdy niektórzy ludzie trąbią na prawo i lewo, o każdym szczególe swojego życia, inni tkwią w głębokim przeświadczeniu o braku znaczenia swojej egzystencji. Tak nie powinno być.


Przekrzyczeć tłum

Nie każdy ma chęć i siłę do bycia na pierwszym planie pędzącego świata, ale każdy potrzebuje drugiego człowieka. Bohaterowie naszego artykułu po prostu ostrożnie wybierają bliskie osoby, ale kiedy już je wybiorą, przywiązują się do nich i bardzo je sobie cenią.


Wstrzymaj się z osądem

Zanim stwierdzisz, że pewnie jest fałszywy, że zadziera nosa, że dziwak, że nudziarz, daj mu czas. Przecież nie jest nam aż tak śpieszno. Przystań przy drugim człowieku, podaruj mu trochę swojej uwagi, postaraj się go poznać. Nierzadko będziesz zaskoczony jaką rozgadaną i ciepłą osobą potrafi być wobec ciebie. Nie pozwól sobie bezwiednie stracić szansy na lojalnego przyjaciela i udowodnij mu, że taki jakim jest w zupełności ci wystarcza.

sobota, 10 stycznia 2015

Alkohol, papierosy, narkotyki, seks, Internet!



YouTube jest najlepszy. Ale tylko filmiki do trzech minut! Za to Kwejk i 9gag są spoko, ale omijam te obrazki, na których jest napisane więcej niż dwa zdania. W zasadzie to właśnie przestaję czytać ten artykuł, bo więcej wysiłku już nie dam rady z siebie wykrzesać...

...czy nie jest tak?

Gdy zaczynamy rozprawiać o problemach młodych ludzi, pierwsze co przychodzi na myśl to: alkohol, papierosy, narkotyki, seks, Internet, Internet, Internet! Brak asertywności i tolerancji, samookaleczanie się – tego typu rzeczom poświęcono już tyle publikacji, szkoleń i lekcji wychowawczych, że wszyscy powinniśmy być magistrami. Nie chcę bagatelizować tych problemów, jednak z drugiej strony, nie demonizujmy, osobiście zatrważają mnie zupełnie inne zachowania.

Choć moje obawy o ludzkość bywają przesadzone, bo przecież zawsze jakoś sobie radzimy, słońce nadal świeci… a przynajmniej jeszcze świeciło, gdy ostatnio sprawdzałam… to dla mnie największymi problemami młodych ludzi są najczęściej brak cierpliwości i pokory oraz bierność.

Szczególnie rozleniwił nas łatwy dostęp do informacji. Nie musimy skrzętnie zbierać wycinków gazet o naszych idolach, biegać po bibliotekach czy nawet samodzielnie odrabiać zadań domowych. Wszystko mamy w przeciągu sekundy, kiedy tylko chcemy. Na pstryknięcie palcami. Obieg informacji z całego świata jest dla nas czymś tak naturalnym, że często przechodzimy obok niego obojętnie. Z drugiej strony, zamiast skupić się na jednej rzeczy, chcemy odebrać jak największą ilość bodźców, więc wybieramy te najlżejsze i najszybsze formy rozrywki, marnując przy tym mnóstwo czasu. Ciężko nas zaskoczyć, a jeszcze ciężej zainteresować. Sama doświadczam tego poprzez pisanie bloga i montowanie filmów, gdy staram się o jak najbardziej skondensowaną formę przekazu, aby utrzymać uwagę odbiorcy.

Uważamy, że wszystko należy nam się z góry. Zamiast osiągnąć, chcielibyśmy dostać wiele. Ale skąd mamy wiedzieć jak powinniśmy się zachowywać i czerpać autorytety, jeżeli sami nie staramy się tego dowiedzieć i sięgnąć źródeł?

Oczywistym jest, że różnimy się od siebie i zmagamy z własnymi trudnościami, ale zaciśnijmy zęby i przyznajmy, że każdy z nas, mniej lub bardziej, zachowuje się w ten sposób. To wszystko jest zapalnikiem wielu innych problemów, nie wykluczając tych, o których wspomniałam na początku. Przyzwyczajeni do dynamicznego życia, gdzie wszystko podawane jest nam pod sam nos, wystarczy jedna przeszkoda, żebyśmy zupełnie się poddali, a wtedy pomimo ogromnych możliwości i otwartych drzwi, porzucamy swoje plany. Szukając osłody, popadamy w nałogi oraz izolujemy się od problemów.

Młodzi ludzie, od początku dziejów ludzkości, mają takie same cechy. Są zagubieni i nieukształtowani,  co jest zupełnie naturalne. Zmieniają się jedynie okoliczności, różne dla każdego pokolenia. Wszystkie epoki mają swoje blaski i cienie, więc nie wdawałabym się w polemikę, komu trafiło się lepiej. To nieistotne, żyć trzeba tu i teraz, więc dbajmy o siebie i nie zamieniajmy się w samowystarczalne instytucje, rozmawiające jedynie hashtagami i porzucające wszystko, co nie idzie po ich myśli.

Ja się pod tym podpisuję, a jakie są wasze największe trudności?

ask
fejs

wtorek, 6 stycznia 2015

Co autor miał na myśli?

Było już po północy, gdy na imprezie sylwestrowej, kolega zapytał mnie: „ty masz taki wiersz o koktajlu, o czym on jest?”. Przyznam, że okoliczności zgoła nietypowe, stąd też nie potrafiłam udzielić precyzyjnej odpowiedzi. Jednak to pytanie zainspirowało mnie do napisania notki. 

Od małego, w szkole podawane są nam gotowe interpretacje, często nie dostajemy szansy na otwartą polemikę, przez co później, gdy jesteśmy starsi i mamy za zadanie napisać pracę maturalną, zamiast wyciągnąć z wiersza maksimum tego, co rozumiemy, staramy się wbić w tajemniczy klucz odpowiedzi. Tworzymy jakieś nadinterpretacje z kosmosu albo pozostawiamy niemalże puste kartki. Czasem zaś, jesteśmy pewni swojej racji, a w zamian dostajemy okrąglutkie zero punktów.

Ja się pytam, o co chodzi? Czy autor, po napisaniu tomiku wierszy, wysyła do CKE list, z wyjaśnieniem utworów? Wiem, że mądrzy ludzie napisali te interpretacje i pewnie większość z nich jest zgodna z intencjami autora, ale bardzo nie chcę, żeby tylko specjaliści byli odbiorcami poezji. Dlaczego nie wpuścić jej do domu? Do naszej codzienności?

W szkole okazuje się, że albo jesteśmy jacyś siermiężni, albo to wszystko fanaberie ludzi na kwasie. Jednak sztuka, szczególnie ta współczesna, wcale nie jest do rozumienia, lecz do chłonięcia. Ma wywoływać emocje, nie zawsze musi nieść treść. Gdyby autor chciał, żebyśmy wnet wszyscy wiedzieli o co chodzi, wysłałby telegram (albo tweeta). Wiersz jest zwierciadłem, utkanym z uczuć poety, które on sam stawia przed nami. Każdy widzi w nim coś innego, widzi coś ze swojego wnętrza. 

Na tym właśnie polega wyjątkowość poezji. Nie osierocajmy jej. Wyzywam cię, żebyś niezależnie od wieku, płci czy zainteresowań, poczytał dzisiaj wiersze. Chociaż jeden, jakikolwiek. A potem pomyśl o sobie, co tam widzisz swojego? Nie pytajcie, co poeta miał na myśli. Pomyślcie, co wam przychodzi do głowy. Koniecznie dajcie mi znać jak wrażenia!

piątek, 2 stycznia 2015

I ty możesz zostać grafikiem!

Vroobelek rozwija się lepiej niż to sobie wyobrażałam, więc najwyższy czas, żeby choć trochę podrasować design. W końcu budujemy tutaj poważną, przyszłościową markę! Z tego względu skontaktowałam się z moim starym znajomym. To artysta prosto z paryskich kół malarskich, taki współczesny dekadenta. Był zachwycony, że może zaprojektować logo właśnie dla mnie... Żartuje. Sama to narysowałam. 

Chciałam, żeby to był prosty, ale charakterystyczny dla mnie obrazek. Ze znikomą znajomością programu do grafiki, a jeszcze mniejszym talentem manualnym, zasiadłam do pracy. Wiedziałam jedynie, że ma to być fioletowy wróbel, na co wpadłby każdy po przeczytaniu nazwy i jednych odwiedzinach mojego bloga.

Kiedy tak próbowałam, a efekty wciąż były marne, uświadomiłam sobie, że to właśnie jest dla mnie charakterystyczne! Bycie totalną łajzą! Każdy, kto spotkał mnie chociaż raz, wie jak często obijam się o wszystko, mam problemy z orientacją w terenie, jestem najwolniejsza na lekcjach WF-u, wszystkiego zapominam i nie potrafię ładnie wycinać, sklejać, zaginać czy też… rysować. Równocześnie lubię się wymądrzać, ale o tym wiecie wszyscy. Stąd też zrodził się podtytuł.


Bang! Taki nagłówek będzie was witał od jutra. Gdybyście chcieli jeszcze lepiej przyjrzeć się temu dziełu, tutaj znajdziecie je w lepszej jakości.



To nie rebranding na poziomie Jasona Hunta (pozdro dla kumatych), ale ten wróbelek jest taki mój. Wcześniej wysłałam tę grafikę do kilku znajomych i reakcje były skrajne. Zaczynając od „wygląda jak człowiek z dziobem”, poprzez „jak na ciebie to nieźle”, na „11/10” kończąc. Jednak wyjątkowo fajnie skomentowała to moja przyjaciółka: "naprawdę ma coś w sobie, bo patrzę na tego wróbla i widzę twoje posiniaczone nogi i jak się obijasz o wszystko co cię otacza" - she's got it.

Kiedyś uwielbiałam pracować w grupie. Teraz zdecydowanie wolę robić wszystko sama, a innym podawać gotowy produkt. Pamiętaj, nikomu nigdy nie będzie zależało na twojej pracy jak tobie samemu (mama się nie liczy), więc nie tracąc czasu i nerwów, często lepiej spróbować na własną rękę, jedynie posiłkując się radami innych.

Co sądzicie? Wyszło mi?