piątek, 23 stycznia 2015

Pod osłoną


Niby dostojna, ale lubi być figlarna - grać bez zasad i granic. Naprawdę podstępna z niej panna, gdyż zasłania oczy i obnaża duszę swoich towarzyszy. Byłaby z niej całkiem dobra powiernica, bo zawsze słucha uważnie, nigdy nie osądza, ale zdarza się, że ucieka. Zostawia nas samych z głupotami, których przecież była prowodyrką.
Pragniesz, by i na ciebie choć łypnęła ciemnym wzrokiem, zarzuciła czarnym włosem. Tajemniczą prezencją dyktuje twoje myśli. Już nie wiesz czy bardziej samotny czujesz się bez niej, czy z nią.
            Lubi kusić. Jest szczególnie piękna, gdy na wieczór przyozdobi się w diamenty. Bywa zimna, ale wybaczam jej to, bo tak jak często odchodzi, tak zawsze wraca, a kiedy tylko się rozchmurzy, wszyscy cieszą się jej towarzystwem do białego rana, wsłuchując w takt cykania świerszczy.
Nie jedno uczucie uwolniła spod płachty wstydu, splotła dłonie zakochanych, tak że ich oczy zamigotały w ciemności, a serca zabiły echem we wszechobecnej ciszy. Widziała tyle, co nikt inny. Wszystkie sprawy, które tak misternie skrywamy całymi dniami pod maską obojętności. Wiem coś o tym, bo i mnie nie raz ogarnęła jej aura.
Dokładnie pamiętam nasze spotkanie nad jeziorem. Jej błyskotki odbijały się w gładkiej tafli wody. Tego dnia była wyjątkowo zimna, ale właśnie tym mrozem rozgrzała nasze serca. Byliśmy owiani jej intymnością oraz temperamentem. W zupełnym mroku i ciszy rozbrzmiewał nasz śmiech, bo dzięki niej czuliśmy się tak, jakby nikt inny nie istniał.
Och, co za głupiec kiedykolwiek śmiał Noc nazwać brzydką?


Dajcie znać czy podoba wam się taka forma notek, buzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz