poniedziałek, 26 stycznia 2015

Recenzja "Carte Blanche"

Film Carte Blanche, w reżyserii Jacka Lusińskiego, opowiada o nauczycielu, który zaczyna tracić wzrok.  W obawie o stratę pracy, nie mówi o tym nikomu i postanawia nauczyć się funkcjonować jak osoba pełnosprawna. Film został zainspirowany prawdziwą historią Macieja Białka – historyka z Lublina.

W roli głównej widzimy Andrzeja Chyrę. Ach, ten Andżej! Jest dobrym aktorem, ale nie wykazał się tutaj wyjątkowymi umiejętnościami. Sądzę, że w scenariuszu nie było nawet na to miejsca. W Carte Blanche od samego człowieka ważniejsza jest jego historia. Bohater to zwykły mężczyzna, dokonujący niezwykłej rzeczy. Jednak coś ma w sobie takiego ten Andrzej, że samo rzucenie na głos jego imienia, podczas oglądania filmu, wywołuje uśmiech. Może to kwestia tego, że jestem na bieżąco z fanpagem I want to party with Andrzej Chyra? Inni bohaterowie są wybitnie tendencyjni, stanowią tylko tło dla biegu wydarzeń. W ogóle nie interesują nas ich losy. Tylko Andżej.

Zdjęcia są naprawdę ładne - oddają rzeczywisty wygląd i klimat Lublina. Przytłumione kadry, pokazujące bieg wydarzeń z perspektywy głównego bohatera, okazały się tutaj niezbędne i cieszę się, że ich nie zabrakło. Jednak szczególnie jedno ujęcie ścisnęło mnie za serce, gdy bohaterowie stoją nocą na Placu Po Farze. Z tamtego miejsca rozpościera się przepiękny widok na miasto i zamek. Nie widać tego w filmie, ale ja wiem, bo przypomniałam sobie, gdy w wakacje siedziałam tam wieczorem, jedząc drażetki i słuchając muzyki. Wracam tam dokładnie dwa razy w roku już od czterech lat, bo czarujący Lublin jest miastem rodzinnym mojej przyjaciółki. Śmiesznie tak widzieć na dużym ekranie ważne dla siebie miejsce.

Mam dosyć dużą wadę wzroku, więc wiem jak to jest nie poznawać ludzi na ulicy czy tracić orientację w tłumie. Sądzę, że to w dużej mierze wpłynęło na mój odbiór filmu, bo z łatwością wczułam się w sytuację głównego bohatera i taka wizja przyszłości była dla mnie naprawdę przerażająca.

Carte Blanche wywołuje emocje, to na pewno. Balansuje między ogromnym bólem, a słodyczą chwili. Z jednej strony, Kacper prowadzi samochód, gdy dochodzi do wypadku, w którym umiera jego matka, do tego jest starym kawalerem, aż w końcu dowiaduje się, że jest obciążony genetycznie i wkrótce straci wzrok. Nawet nie potrafi ze sobą skończyć, bo chcąc się powiesić, wytarguje lampę z sufitu. Najprawdopodobniej zostanie zwolniony z pracy, nie będzie już mógł czytać książek ani oglądać gwiazd. No dramat. W pewnych momentach to wywoływało we mnie wręcz rzeczywisty ból fizyczny.

Z drugiej strony, jest to przeplatane chwilami zupełnej sielanki, gdy znajduje sobie kobietę oraz szeregiem sytuacji, w których Kacper pokazuje, że ma niebywały talent pedagogiczny. Jak już wspominałam, jest to obraz zainspirowany prawdziwą historią i tak jak pogooglowałam, tak dowiedziałam się, że to prawda. Ten człowiek jest absolutnie niesamowity, co potwierdzają liczne komentarze jego uczniów, którzy uważają go za najlepszego nauczyciela w swoim życiu. Jednak w filmie jest kilka scen, którymi na siłę chciano wzbogacić tę historię. Seks nauczyciela z koleżanką z pracy? Ok. Na plaży? Ok. Podczas wycieczki klasowej? E-e, coś mi się to nie wydaje. To było zbędne, ale masom się spodoba.

To nie były najlepiej wydane pieniądze w moim życiu, ale też nie najgorzej. Warto było to zobaczyć. Warto było poznać tę historię i dostać trochę nadziei. Jak widać nie ma rzeczy niemożliwych. Przypomnij sobie o tym, gdy wymyślisz kolejną wymówkę, która stoi na drodze do twojej pasji.

A tytuł? Niebywale urzekający, bo po francusku. Carte Blanche – biała kartka. Czystość i pustka? A może tablica u okulisty, na której nie można nic dostrzec? 




przyznaję 3.5/6 ćwirków




Zapraszam na Vroobelkowego facebooka, gdzie czeka na was mój apel, buzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz