czwartek, 5 lutego 2015

Grubaski i debile w telewizji



Ostatnio przypadkiem trafiłam na powtórkową emisję Mam Talent, a wtedy moim oczom ukazały się trzy tańczące, chorobliwie otyłe, kobiety. Jury było za-chwy-co-ne, chociaż sami przyznali, że panie nie potrafią tańczyć, ale to nic, bo uwaga, ich umiejętnością nie miał być taniec. Okazuje się, że te kobiety mają talent do bycia grubym! Kurtyna.


To jest choroba

Jaka byłaby reakcja opinii publicznej, jeżeli pokazaliby nam trzy anorektyczki, które cieszą się ze swojej tuszy? No przecież to świetne, że akceptują siebie, niech dają przykład wszystkim anorektyczkom w kraju! Uczcie się od nich, dziewczyny! Złoty guzik! 

Tak, te panie też są chore. Założę się, że mają problemy z kolanami, kręgosłupem i sercem, a ktoś wykwalifikowany na pewno wymieniłby jeszcze dziesięć razy więcej powikłań związanych z otyłością, która prowadzi do przedwczesnej śmierci, tak samo jak anoreksja. Znacie moje podejście do tematu kobiecej figury (Grube jest brzydkie, bo ja tak mówię), ale wszystko ma swoje granice i uważam, że pokazywanie w takim świetle, w tak znanej telewizji, tak chorobliwej otyłości jest po prostu poniżej jakichkolwiek standardów. 


Tandeta

Za każdym razem, gdy ktokolwiek wyraża najdelikatniejsze zaangażowanie emocjonalne w programy typu Rozmowy w toku albo, co gorsza, Ukryta Prawda, mówię: przestań. To jest średniej inteligencji pan, który bardzo chciał pójść do telewizji, przykleili mu te wąsy, żeby wyglądał jeszcze głupiej, a na koniec zmontowali materiał tak, że teraz ty, ze wszystkimi swoimi rutynowymi małostkami, możesz dumnie powiedzieć: jestem lepszy.

Branie widza pod włos jest żenujące. Przełączam, gdy co drugi uczestnik talent show opowiada o swoim ciężkim dzieciństwie. To wszystko jest tak płytkie, a przy tym tanie i słabe. Spójrzmy na amerykańską telewizję, która sukcesywnie publikuje swoje materiały w sieci. Cały świat ogląda Ellen Degeneres. Te programy mają w sobie taką wielką dawkę radości, prawie tak wielką jak ich budżet.


Kto pod kogo robi?

To wszystko sprawia, że ja, jako potencjalny widz, gdy już zdecyduję zasiąść przed telewizorem, wyczuwam brak szacunku do mojej osoby. Panie redaktorze, pan ma mnie za idiotę i ja to widzę, bo to nieprawda. Uwłacza mi to. Nie jestem tylko jedną cyferką w przód na liczniku oglądalności. Panie dyrektorze, widzę te dolary w oczach, gdy pan na mnie patrzy i już panu mówię, że mój czas jest wiele więcej wart niż to, co serwujecie regularnie w tym pudle.

Oczywiście, że są też inne, „mądre” kanały, ale ze świecą ich szukać, a już na pewno nie w czołówce. Wśród młodych i w Internecie utarło się powiedzenie, że nikt już nie ogląda telewizji. Chciałoby się! To wciąż najpowszechniejsze medium tradycyjne. A chyba już ustaliliśmy, że większość społeczeństwa się nie zna, prawda? Najciekawsze jest to, że jeszcze nigdy nie spotkałam się z tym, żeby ktoś był prawdziwym fanem Trudnych Spraw. Wszyscy oglądają je dla beki albo z nudów, nawet moja prababcia uważa, że to głupie, a nieustannie mówią: to telewizja dostosowuje się pod widza. Może wcale tak nie jest? Może to my zaniżamy swoje oczekiwania? Świata nie zmienię, bo nim rządzi pieniądz, ale mogę szepnąć właśnie tobie: zastanów się czasem.

Niech sobie zostaną słabizny w ramówce, bo po południu śpi się do nich najlepiej. A nie, już nie sypiam w dzień, bo piszę bloga. To jednak możecie zdjąć te gówna z anteny.


Wiecie, że zawsze możemy zobaczyć się tutaj?

3 komentarze:

  1. Tacy jak ja czy tacy jak Ty - możemy sobie o tym pogadać ale prawda jest taka, że dyrektor/reżyser i osoby odpowiedzialne za telewizyjny chłam mają w głębokim poważaniu kto to ogląda, jakie mają pobudki by to oglądać. Liczy się to, że oglądają i hajs się zgadza.
    Często słyszy się, że oglądają dla beki, trudne sprawy, warsaw shore czy jakiś inny reality show. Nie bardzo w to wierzę, myślę, że po prostu im się to podoba, a "dla beki" to usprawiedliwienie swojego płytkiego umysłu. Tak czy tak, tacy ludzie napędzają wspomniane programy dzięki czemu mamy co mamy czyli właściwie nie mamy nic. Zresztą sama zobacz, jest to w TV i mimo że gro osób tego nie lubi, tak czy inaczej o tym dyskutuje. Ty o tym napisałaś, ja napisałem komentarz, inni to samo. Kontrowersja się sprzedaje. Geje się sprzedają, religia się sprzedaje, sensacja się sprzedaje.
    Osobiście nigdy tego nie oglądałem, gdyż obawiam się, że mi się spodoba i będę musiał życ do końca swoich dni z myślą, że jestem idiotą.
    Pozdr ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bardzo zgadzam się z przedmówcą :') (Z tym że w moim przypadku nie oglądam tego i nie oglądałam, bo zawsze obawiałam że te programy sprawią iż stanę się bardziej płytka, głupia po prostu ;) ) Btw. Podobno w liceum są mądrzy ludzie... no coż... u mnie w szkole często można usłyszeć tekst typu: - Widziałaś/eś wczoraj "Szkołę"? Jaka beka. Gościu ... (i w tym momencie streszczają odcinek). Więc ja się pytam: nie wstyd im przyznawać się że oglądają taką kupę chłamu? Sama również nie oglądam TV zbyt często, bo nie widzę sensu w napędzaniu oglądalności chłamu ;) Szkoda że tak niewiele osób to dostrzega :( Rownież pozdrawiam ;-)

      Usuń
    2. Jak to dobrze, że każdy ma swoją własną wolę i świadczy o sobie samemu :)
      I ja pozdrawiam :D

      Usuń