poniedziałek, 2 lutego 2015

Nie masz rodzeństwa? Nie masz serca

To ja, a zdjęcie wykonał Paweł Jogurt


Jedynacy nie pożyczają kredek, zabierają klocki i ściągają na siebie największą uwagę.  Przecież  inne dzieci tak nie robią. Jesteś jedynakiem? Jak ty możesz sobie tak spokojnie siedzieć, gdy już wiadomo, że nigdy nie odnajdziesz się w społeczeństwie?!


Jaką miarą zmierzyć człowieka?

Od lat panuje powszechne przekonanie, że dzieci, które nie mają rodzeństwa, nie rozwiną się prawidłowo. Zabraknie im doświadczeń międzyludzkich, nie nauczą się dzielić zabawkami, a tym bardziej innymi ludźmi. Przez swój narcyzm, w konfliktach nigdy nie będą gotowi do poświęceń. Ja jestem jedynaczką i mówię wam: bullshit. Mamy swoje humory, ale każdy je ma. Na wychowanie składa się tak wiele różnych czynników, że nie sposób podzielić ludzi pod jednym względem. Jedni nie mają ojca, inni siostry, a niektórzy zdrowego rozsądku. I jak tu takich porównać?


Socjoholizm

Dzięki temu, że moja mama i babcia, całe swoje pedagogiczne zdolności i pokłady miłości ulokowały tylko we mnie, stworzyły duszę towarzystwa. Nie lubię być sama i uwielbiam się dzielić. Całe moje życie kręci się dzięki ludziom. Mój humor jest całkowicie uwarunkowany tym, jak czują się moi bliscy. Obcy też! Uwielbiam coś robić dla ogółu, sprawiać, że inni się uśmiechają i to jest jedyna nagroda jakiej oczekuję. Dar i przekleństwo, mówię wam.


Ciesz się, bo gdybyś miał rodzeństwo […]

Ależ oczywiście, że jestem rozpieszczona! Tak samo jak ty, ty i ty. Dobra ty nie, ale ten za tobą na pewno. Tak jest, bo moi rodzice mają chęć i możliwość spełniać moje marzenia, ale wszystko jest w granicach zdrowego rozsądku po obu stronach. Wcale nie jest to dla mnie priorytet i coś, z czego nie mogłabym zrezygnować na rzecz drugiego człowieka. Powiem więcej, większość jedynaków żałuje, że nie ma rodzeństwa, a cały pokój dla siebie i nowy telefon, nie są dostatnim wynagrodzeniem. My naprawdę nie jesteśmy materialistycznymi bestiami. Niejednokrotnie zazdrościmy wam, że możecie narzekać na swoje rodzeństwo, pożyczać od nich ubrania i kryć się wzajemnie przed rodzicami. Jesteśmy zmuszeni szukać alternatywy poza domem, na własną rękę.


Bądź moim Larrym

Ja całe życie marzyłam o psie, ale moi rodzice nigdy się na niego nie zgodzili. W ramach rekompensaty często łapałam robaki, nadając każdemu zaszczytne imię – Larry. Zawsze uważałam, i swojego zdania nie zmienię, że to idealna nazwa dla insekta. Zwierzęciem, którym opiekowałam się dłużej niż dopóki wypadło mi z rąk, była rybka – Tęcza Szymańska. Z przyczyn technicznych, nie bawiłyśmy się razem zbyt często i wciąż czegoś było mi brak. Przez pierwsze lata życia byłam chorobliwie nieśmiała wobec obcych, ale to szybko przeszło, aż w końcu skompletowałam sobie grupę bliskich przyjaciół, którym jestem w stanie wszystko wybaczyć i nieba uchylić. No nerkę bym im oddała! Oni nauczyli mnie jak postępować z rówieśnikami i żadne więzy krwi nie były nam do tego potrzebne.

Nie skreślajcie nas tak od razu.


Ćwir, ćwir - nie zapomnij polajkować Vroobelkowego facebooka!

4 komentarze: