piątek, 20 marca 2015

Biedak czy oszust?

Nieciężko jest spotkać żebraków. Z dziećmi, w ciąży, na ulicy, w sklepie, pod kościołem - wszędzie. Niejednokrotnie słyszało się zewsząd opowieści o oszustach, którzy chcieli pieniądze na chleb, ale na darowane pieczywo reagowali agresją, bo wcale nie mieli zamiaru go kupować. Jednak zawsze, gdy odmawiamy pomocy, a papierowe banknoty wręcz szeleszczą w naszych kieszeniach, coś w środku wywołuje poczucie niesprawiedliwości. Jak więc reagować i nie dać się oszukać?


Niedawno odwiedziłam centrum handlowe. Siedziałam właśnie przy stoliku w jednej z kawiarni, oglądając wesoło płytę CD, którą przed chwilą kupiłam sobie bez większego zastanowienia. Akurat odpisywałam komuś na fejsie, gdy nad sobą usłyszałam najpierw obcy, cichy głos, a niemal natychmiast po nim drugi. Należał do mojego towarzysza, który machinalnie odparł, że nie ma żadnych pieniędzy. Podniosłam wzrok, odruchowo naciskając przycisk, wtem dźwięk iPhone’owej blokady jakby odbił się echem wewnątrz moich uszu. Gdybym w tym momencie zaprzeczyła, byłabym najpodlejszą osobą na świecie, a przynajmniej tak bym się poczuła. Nie było innej opcji dla mojego sumienia.

Powiedziałam, że mogę pójść z nią do sklepu, ale zażyczyła sobie loda, bo rzekomo była w drugim miesiącu ciąży. Stawiam 80%, że ta kobieta traktowała wyłudzanie od każdego po troszku jako sposób na życie, bo jednak coś podpowiada mi, iż każdy w takim momencie chciałby coś bardziej treściwego aniżeli lód w wafelku. Ale! Poczułam się dobrze. Bardzo ładnie poprosiła, równie ładnie podziękowała. Kupiłam komuś loda, jej.

Innym razem, w środku nocy, siedziałam na Wrocławskim PKS-ie. Nie, wcale nie dlatego, że i ja postanowiłam przyjąć bezdomny tryb życia. Zwyczajnie uciekł mi wcześniejszy autobus. Podszedł do mnie mężczyzna, prosząc o coś do jedzenia. Powiedział, że nie jest żadnym nałogowcem, chociaż kiedyś był, ale teraz zależy mu tylko na ciepłym posiłku. Chciał, żebym poszła z nim na PKP, gdzie mieści się kilka restauracji, ale ja byłam na to zbyt zmęczona. Zaspana zerknęłam do swojego portfela, między drobniakami walał się biały kamień, który dostałam na ostatnim Spotkaniu Młodych w Wołczynie. Masz być jak skała. Nie omieszkałam dorzucić go do tych kilku monet, które mu podarowałam. Ciekawe co z nim zrobił.

Jak się zachować? Człowieku, pójdź i kup chociaż tę bułkę za 50 groszy. Za dokładnie tyle, ile wypada ci z tylnej kieszeni przy każdej wizycie w toalecie, za tyle, ile leży na skraju biurka, bo nawet nie chce ci się włożyć tej monetki do portfela. Staraj się nie dawać pieniędzy, chyba że naprawdę chcesz pomóc, a nie masz na to wystarczająco dużo czasu, ale nigdy nie bądź obojętny na czyjąś prośbę. Nie zagłębiaj się w to. Ty miałeś dobre intencje, było cię stać na rezygnacje z własnych dóbr na rzecz drugiego człowieka. Cokolwiek ta osoba z tym zrobi, jakimkolwiek kłamliwym oszustem może być, ty zrobiłeś dobrze, a te kilka złoty wcale cię nie zaboli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz