poniedziałek, 2 marca 2015

Jak schudłam? #3 - Ruszyłam dupę

Jak schudłam? Ruszyłam dupę! Tak właśnie. W zasadzie cały swój przepis zawarłam już w tytule, więc możesz albo od razu wstać i ruszyć swoją, albo jednak zostać jeszcze chwilę ze mną, jeżeli to hasło niewystarczająco pobudziło twoją wyobraźnię i wciąż jesteś pełen pytań… lub po prostu mnie lubisz. 

Żadna magia

Gdy już opanowaliśmy swoją dietę, w czym pomógł nam doktor Rozsądek, czas przejść do tematu ćwiczeń. Wielokrotnie dostawałam pytania na asku i gochat’cie z prośbą o linki do ćwiczeń, które wykonuję. Za każdym razem miałam nieodparte wrażenie, że rozmówca oczekuje filmiku, który będzie krótki, przyjemny i magicznie sprawi, iż jego sylwetka w tydzień stanie się idealna. To jest skrajnie naiwne, ale rozumiem taką nadzieję, bo myślę, że poniekąd sama kiedyś tego oczekiwałam, buszując po Internecie, gdy byłam jeszcze smutną grubaską. Prawda jest taka, że magia nie istnieje, więc nie schudniecie od liczby przeczytanych artykułów o poprawnych ćwiczeniach.




Nie zastanawiaj się

Jak biegać to tylko w sportowych butach, w tygodniu zostawić sobie co najmniej jeden dzień bez aktywności fizycznej, nie zapominać o rozgrzewce przed ćwiczeniami i rozciąganiu po, a na siłowni dokładnie oglądać obrazki na urządzeniach, żeby nie zrobić sobie krzywdy. To wszystko co musisz wiedzieć, żeby zacząć. Pojawi się jeszcze cała chmara różnych zagadnień i pytań, ale odpowiedzi wyjdą w praniu. Przestań wymyślać, po prostu wstań. Biegaj, ćwicz z Mel B, jeźdź na rowerze, pływaj, tańcz, cokolwiek.


Nie mam czasu

Co za kłamczuch! O matko, patrzcie państwo, jak mu się z nosa kopci! A na fejsie to kto siedzi cały dzień? Nie wierzę, że jeżeli zsumowalibyście każdą minutę swojego dnia, w której nie robiliście nic produktywnego, nie wyszłaby wam ta godzinka. Wystarczy wszystkie obowiązki upchać ciasno w czasie, żwawo je wykonać i wszystko zdążycie zrobić, gwarantuję.




Niezłomność!

Może masz dzisiaj gorszy dzień, jesteś zmęczony, to nic. Każdemu się zdarza, to nie powód, żeby się poddać, a może po prostu jesteś sierotą, tak jak ja. To, że biegam i chodzę regularnie na siłownię wcale nie czy ni mnie fanką szeroko pojętego sportu. Wciąż o wynikach meczów dowiaduję się jedynie z fejsa, nadal nie rzuciłam bramki w ręczną. Nigdy nie będę dobrym sportowcem, ty może też nie, ale jeżeli nie potrafisz przebiec więcej niż sto metrów to przebiegnij ich sto dziesięć i traktuj to jako wielki sukces. Ciesz się z tego, że założyłeś buty i wyszedłeś, rób cokolwiek i koniecznie…


Systematycznie!

Trzeba mieć w sobie ogromną cierpliwość, efekty nie pojawią się od razu, ale to nie znaczy, że należy się poddać. No spójrzcie na mnie, jak jedna osoba mi tu skomentuje wpis to jest kosmos, a ja mimo tego, niemalże codziennie, piszę w pocie czoła, bo wierzę, że kiedyś to się opłaci. Uważaj tylko, żeby nie popaść w monotonię, a w tym pomoże ci…




Siłka!

Siłka jest złotem. Siłka jest najlepsza, ale… to jest szerszy temat na za tydzień! A gdy już będziemy mieli omówione podstawy, wkradną nam się bardziej filozoficzne oraz intymne tematy. Do zobaczenia, Ćwirki!

8 komentarzy:

  1. jestem zdezorientowana...
    https://www.youtube.com/watch?v=ZSRlgVAPoKo

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogę spytać, ile schudłaś przez ten cały rok? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed wakacjami 7 kg, ale to było krótko zanim zaczęłam chodzić na siłownię. Od tego czasu się nie ważyłam, ale teraz to byłoby nierzetelne, bo mięśnie też ważą, a niestety nie zmierzyłam się na początku :/

      Usuń
    2. Rozumiem i gratuluję takiego wyniku. Wyglądasz świetnie!

      Usuń
  3. Witam!
    Przychodzę tu dzisiaj po radę. Po pierwsze chciałabym powiedzieć, że jesteś świetną motywacją i tak jak ktoś wyżej - gratuluję wyników!
    Otóż parę dni temu stwierdziłam (poruszona do działania twoimi postami), że czas zrobić coś dla siebie. I poszłam biegać.
    Chęci miałam, motywację miałam... a po jednej przebiegniętej piosence myślałam, że za przeproszeniem, wyrzygam sobie flaki. Wyszłam z domu na godzinę, z czego przebiegłam może piętnaście minut. Starałam się biec umiarkowanym tempem i nie przyspieszać.
    Moje pytania: Jakie byly twoje początki z bieganiem? Co ja zrobiłam źle? Może po prostu bieganie nie jest dla mnie?
    Bardzo dziękuję z góry za odpowiedź i życzę miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siemka, bardzo mi miło :) Moje początki też nie były kolorowe, bo zupełnie nie miałam kondycji. Po prostu zacznij biegać regularnie, daj z siebie zawsze troszkę więcej niż wydaje ci się, że możesz, a żeby było ci lżej, ustal sobie plan. Zacznij od dwóch minut biegu, na zmianę z trzema minutami marszu. Powtarzaj to przez 30 minut. Co dwa tygodnie przesuwaj granicę o 30 sekund, ja tak zaczęłam :) Nie wykluczam, że może bieganie nie zostanie twoim lubionym sportem, ale warto dać mu szansę. Powodzenia!

      Usuń