poniedziałek, 9 marca 2015

JS? #4 - Polska dla Polaków, siłka dla siłaczy

Sport? Phi! To nie dla mnie, ja wolę ćwiczenia intelektualne! Na siłownię chodzą sami faceci o wielkich karczkach, a nie takie łajzy jak ja, które nie umieją odkręcić butelki wody.

 - ja tak właśnie kiedyś myślałam i jeżeli tobie podobne myśli siedzą w głowie to wyrzuć je, fe fe.


Na początku, gdy zaczęłam ćwiczyć, wstydziłam pokazać się nawet własnej matce. Wyobrażałam sobie jak bardzo moje ruchy muszą być pokraczne, do tego czułam, że pocę się jak świnia, jestem cała czerwona, o włosach nie wspominając. Źle czułam się też za każdym razem, gdy ktoś mijał mnie podczas biegania. Zawsze powtarzałam sobie, że muszę porządnie nabrzydnąć, żeby za kilka miesięcy wyglądać świetnie. Dawało mi to dużo motywacji, ale nie aż tyle, żeby w końcu przełamać uprzedzenia i pójść na siłownię. Cała koncepcja ćwiczeń w grupie była dla mnie jakąś abstrakcją, przecież nikt nie mógł zobaczyć jaką jestem niedojdą.

Jeden z kolegów wspierał mnie w tamtym okresie. Jako że ma duży zakres wiedzy w dziedzinie sportu, udzielał mi wielu rad na temat odchudzania. Przy każdej rozmowie próbował przekonać mnie do pójścia na siłownię. Obiecywałam, że się tam wybiorę, ale wciąż nie było mi po drodze. W końcu mu się udało. Zabrałam koleżankę, bo przecież razem raźniej i… zakochałam się na amen.

Początki były trochę śmieszne i na pewno ciekawe, bo poznawałyśmy obsługę każdego ze sprzętów. Z czasem poczułam się tam jak w domu i nie miałam już problemu z przychodzeniem samej. Długo czułam się zmieszana tym, że wszyscy automatycznie są na „ty”, ale i do tego przywykłam. Jest fajnie, po prostu fajnie.

Od kiedy zaczęłam korzystać z siłowni, odczułam znaczną różnicę w swojej kondycji, nie tylko jest to ciekawsza opcja niż ćwiczenia w domu, ale daje o wiele lepsze efekty oraz motywuje, bo jak już kupiłeś ten karnet, to rozmyślisz się i pozwolisz, żeby przepadł? Albo, jak już tam przyjdziesz, usiądziesz po piętnastu minutach na dupsku i zaczniesz odpoczywać przez najbliższa godzinę? Oczywiście, że nie. Jedynym minusem siłowni jest to, że faktycznie możesz nabawić się kontuzji. Dlatego wskazane jest trochę poczytać, a przynajmniej popytać, żeby się nie załatwić.

Tak jak kiedyś wstydziłam się spocić, tak teraz, z podniesioną głową, wchodzę sobie do pakerni i ćwiczę z ciężarkami lub ze sztangą, wśród samych facetów. A wiecie co oni na to? Nic. Bo nikogo to nie obchodzi, tam każdy robi swoje. Chyba, że potrzebujesz w czymś pomocy, wtedy od razu znajdzie się chętny, żeby np. pomóc ustawić ci sprzęt.

A więc wyzywam cię, żebyś spróbował. Trzy razy w tygodniu. Tylko ty, bieżnia i ciężary. Nie wstydź się, ci pakerzy też kiedyś zaczynali, przy czym naprawdę nikt nie wymaga od ciebie, żebyś był taki jak oni.

2 komentarze:

  1. Dziękuję, ten wpis zmotywował mnie do ruszenia dupska i karnet na siłkę już w kieszeni :D Teraz tylko dobrze z niego skorzystać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde, no to super! :D Trzymam kciuki c:

      Usuń