poniedziałek, 23 marca 2015

JS? #6 - Moje zapiski z początku odchudzania

Często pytacie mnie jak się zmotywować. Nie do końca potrafię na to odpowiedzieć, nie potrzebuję już codziennego dopingu, bo taki, a nie inny tryb życia wszedł już w moją rutynę. Za to znam kogoś, kto wam pomoże! Weronika z wiosny 2014, powitajmy ją w studiu gromkimi brawami. Rok temu, na początku mojej przygody, co dwa tygodnie zapisywałam od myślników wszystkie pozytywy, prócz utraty wagi, które przyniósł mi nowy tryb życia.


Nigdy nie lubiłam warzyw i owoców, nigdy nie jadłam śniadań, nigdy nie uprawiałam sportu. Wieczorem rozpierała mnie energia, a rano budziłam się niewyspana. Długo zajmowało mi rozbudzenie się, miałam wory pod oczami, ogromny cellulit i zamiast połączyć to z niewłaściwym trybem życia, myślałam, że tak po prostu jest. Dieta to nie tylko utrata tkanki tłuszczowej i paradoksalnie, ten fakt może być ogromną motywacją do działania. Nie tylko wygląd się liczy, ale i zdrowie. Już ledwo pamiętam początek tej walki i wielkich zmian, przejrzyjmy więc wspólnie moje oryginalne zapiski, które zaczęłam prowadzić z dniem przejścia na dietę:


2 tyg.

- jestem oszołomiona, bo na oko zniknęło mi jakieś 50% cellulitu, srsly,
- poprawiła mi się kondycja,
- lepiej się wysypiam, budzę wcześniej,
- nie czuję się nigdy ociężała,
- jadam 5 posiłków dziennie,
- w końcu zaczęłam jeść śniadania,
- o wiele mniej czasu spędzam przed komputerem i zamknięta sama we własnym pokoju.


4 tyg.

- kupiłam sobie mniejsze spodnie i bluzkę z odsłoniętym pępuszkiem,
- mój organizm przyzwyczaił się do tak dużej aktywności fizycznej i mniejszej ilości węglowodanów, że nie jestem już taka wymęczona jak na początku,
- niesamowicie poprawiła mi się kondycja,
- nie potrafię spać dłużej niż do 9.15, no ni chuja,
- polubiłam paprykę.


6 tyg.

- wory pod oczami zniknęły mi na tyle, że nawet przestałam używać korektora, a zawsze były spore,
- tak przywykłam do aktywności fizycznej, że nawet jak mam okazję leniuchować, nie potrafię usiedzieć na miejscu
- polubiłam rzodkiewki i sałatę.


8 tyg.

- jestem niesamowicie zaskoczona odzewem na tumblrze, dało mi to mega kopa*,
- moja kondycja poprawiła się, bo kilka miesięcy temu dystans z domu na rynek pokonywałam w 40 min z zadyszką, a w tę sobotę wróciłam do domu spod cmentarza w równe 40 min i żadnej zadyszki,
- moja mama jest ze mnie mega dumna i bardzo mnie wspiera, więc próbuje  nowych dietetycznych przepisów,
- złapałam tak idealną równowagę w moim nowym trybie życia, że nigdy nie chcę przestać.


10 tyg.

- gdzie tylko się nie pojawię, mnóstwo osób mówi mi, że schudłam,
- wszystkie spodnie i koszulki są mi za luźne.


*prowadziłam wtedy tumblra, gdzie codziennie wrzucałam zdjęcia swojego jedzenia, nowych sportowych ciuchów albo porównawczych before-afterów


Tak jak widzicie, wystarczy skupić się na tych wszystkich pozytywach, które wręcz kipią ze zdrowego trybu życia, a już nigdy nie będziecie chcieli przestać. Trzymam kciuki, buzi!


7 komentarzy:

  1. Jestem po około 3 tygodniach walki i czasami spojrzę w lustro lub w cotygodniowe "aftery" i mam ochotę skoczyć z radości bo np. wyda mi się że boczek mam trochę mniejszy, albo spodnie odrobinę luźniejsze, ale potem ganię się w myślach że pewnie sobie wkręcam i że nikt tego nie zauważy nawet :D Ale nie poddaję się! Oczywiste, że spadek wagi nie jest linią prostą (jeśli u Ciebie tak było to ogromne gratulacje), bo dla mnie to totalna sinusoida.
    Powiedz mi, jakie ćwiczenia wykonujesz na siłowni? Bo czasami przychodzę na siłkę i totalnie nie wiem co robić, poza orbitrekiem i bieżnią…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam od krótkiego cardio, potem ćwiczę na różnych urządzeniach na nogi, pupę i brzuch, dodatkowo jeszcze robię planki albo biorę wolne ciężary i lecę z przysiadami, wykrokami itd. na koniec znowu cardio i rozciąganie.Trzymam za ciebie kciuki! :)

      Usuń
  2. Masz jeszcze tego tumblra? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale zawsze być ściśle tajny i niech taki zostanie :)

      Usuń
  3. według mnie lekko przesadzone te twoje odchudzanie. z tego co wiem nie byłaś jakoś mega gruba, ale może się mylę ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od punktu widzenia, ale moim zdaniem rozmiar 44 w wieku 16 lat to jest już przegięcie, a na pewno, przy moim wcześniejszym trybie życia, bo o niego tu głównie się rozchodzi, prosta droga do poważnej nadwagi.

      Usuń
    2. No to gratuluję silnej woli :)

      Usuń