niedziela, 29 marca 2015

Jutro umieram




Nie uwierzę, jeżeli powiesz, że nigdy nie zastanawiałeś się nad tym, kto położyłby czerwoną różę na twoim grobie, kto siedziałby przy szpitalnym łóżku, kto długo chodziłby pobladły, a przynajmniej życzyłabym sobie, żebyś czasem nad tym rozmyślał, bo jeżeli nie, to stawia mnie w świetle delikatnego szaleństwa.

Obejrzałam właśnie film Now is good, który opowiada o śmiertelnie chorej dziewczynie, starającej się jak najlepiej wykorzystać ostatnie chwile życia. Historia z serii cry a lot, ale to nic nadzwyczajnego. Widziałam takich wiele i myślę, że nie sztuką jest zrobić poruszającą produkcję na ten temat. Każdy zdrowy człowiek by sobie na tym płaknął. Choć troszkę, choć łezkę. Dlaczego?

Utożsamiasz się z filmem i stawiasz na miejscu śmiertelnie chorej bohaterki. Wymieniasz w myślach to wszystko, co chciałbyś powiedzieć swoim bliskim. Te rzeczy, na które jakoś nigdy nie ma czasu, te inne, na które brak odwagi. Może nawet zostawiłbyś listy? Tyle działań, planów i marzeń. Wstałbyś i zaczął wszystko realizować, nie bojąc się ryzyka. Okazuje się, że w obliczu śmierci to, co cię na co dzień smuci i ogranicza, jest niczym.

Myślami wchodzisz też w role drugoplanowe i wyobrażasz sobie co by było, gdyby umierała twoja przyjaciółka, dziewczyna czy córka. Serce pękałoby z każdym jej mrugnięciem. Chciałbyś poświęcić cały swój czas, żeby być obok. Choć przerażony niemniej od niej, stanąłbyś na wysokości zadania i był najlepszą podporą, jaką tylko możesz. Dużo byś też płakał, głównie z bezradności.

Uświadamiasz sobie, że bez niektórych nie potrafisz wyobrazić sobie życia, że zgubiłbyś się w tłumie, gdyby nie to, iż jesteś dla nich ważny, że masz w sobie tyle pragnień do zrealizowania. Pragnienie miłości, wolności. Pragnienie świata.

No piękny film. Zamykasz laptopa, wychodzisz z sali kinowej, wyłączasz telewizor i zupełnie nic z tym nie robisz. Ale gdyby tylko pozostał ci miesiąc życia to jednak byś wszystko zmienił i takim pięknym patosem zajebał, no prawie jak w tym filmie.

Dlaczego doceniamy wartość życia, gdy mamy je stracić?

Żyj zanim umrzesz. Nigdy nie będziesz młodszy niż teraz, nigdy nie odzyskasz czasu, który tracisz na złość, nienawiść, bezczynność i obojętność. Dzisiaj, z uśmiechem na ustach, mówię: memento mori. W pozytywnym tonie, bo to jest dobre hasło, które przypomina, że masz tutaj wiele do zrobienia, więc lepiej bierz się do roboty. 

2 komentarze:

  1. Cudowny wpis. I, paradoksalnie, bardzo pozytywny, choć obawiam się, że po jego przeczytaniu reakcja czytelników będzie podobna do opisanej przez Ciebie: nic się nie zmieni. Taka jest natura ludzka, jednych poruszysz, inni pozostaną kamiennymi. Życzę mnóstwa pomysłów na kolejne felietoniki ☺ pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, również pozdrawiam i polecam się na przyszłość :)

      Usuń