czwartek, 23 kwietnia 2015

I ty możesz pójść na randkę marzeń!



Płacz to moja reakcja na wszystko. Nie potrafię powstrzymać łez, gdy jestem zła, zawiedziona, wzruszona, a nawet rozbawiona. Przywykłam do tego, ale dzisiaj to już szczyt! Jestem chora, więc od rana mam czas na to, żeby płakać przy YouTube'ie. Teledyski czy vlogi – wzrusza mnie wszystko. Wtem! Na dokładkę odkrywam, że w polskiej telewizji istnieje coś takiego jak Randka z Maślakiem.

Dobrze wiecie, że naprawdę nie lubię telewizji, nie jestem też zainteresowana szeroko pojętym show biznesem, więc dopiero dzisiaj, dzięki Radomskiej, dowiedziałam się o Rafale Maślaku. Mister Polski, wyjątkowo przystojny i dobrze zbudowany facet. Od razu pomyślałam sobie, że pewnie innymi wartościami nie grzeszy. Przeglądałam jego fanpage, gdy zorientowałam się, że emitowany jest program, do którego zgłoszenia wysyłają dziewczyny chętne, aby pójść z nim na randkę. Włączyłam czystej ciekawości, spodziewając się, że Rafał będzie wykreowany na kolesia rodem z tych programów, w których facet zamieszkuje z tuzinem bab, one się o niego biją, a on co wieczór eliminuje jedną, nie dając jej róży czy nie zawieszając na szyi złotego naszyjnika (wersja amerykańska, nas stać tylko na róże). Sądziłam też, że standardowo kobiety będą traktowały go jak bożka, same stając się przedmiotami kpiny.

Włączyłam pierwszy odcinek i muszę przyznać, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz telewizja wywołała taki uśmiech na mojej twarzy! … a nie, jednak wczoraj, na widok Ewy Minge, podczas każdego zbliżenia jej twarzy w Project Runway, ale to się nie liczy (może ja się śmieję, a ona po prostu dostała alergii na orzeszki albo pogryzło ją stado pszczół). Jakie te randki są kochane! Na pierwszy rzut oka - kamera nie jest tak nachalna, często ujmuje bohaterów z daleka, nie ma tego znamiennego fragmentu, gdy gwiazda, niby z zaskoczenia, puka do drzwi tych prostych ludzi, obwieścić im, że zostali wybrani, podczas gdy ekipa filmowa już siedzi u nich na kanapie, a dialogi są bardziej sztuczne niż w szkolnych przedstawieniach. To szczegóły, ale jestem na nie szczególnie wyczulona.

Idąc głębiej – w pierwszej chwili pomyślałam, że gdybym była samotną grubaską albo cichą myszką, fakt, iż muszę zgłosić się do programu telewizyjnego, żeby pójść na randkę z kimś, komu za to zapłacą, wcale nie poprawiłby mi humoru. Jednak podczas oglądania, czuje się autentyczną radość bohaterek i miłą atmosferę między nimi, a Rafałem. Maślak nie jest wytrenowanym robotem, nie mówi najlepiej przed kamerą, mamy wrażenie, że to zwyczajny chłopak, co potwierdzają też ujęcia z randek np. podczas tańca, gdzie wypada nadzwyczaj naturalnie.

Wczoraj, kiedy oglądałam z mamą ten nieszczęsny Project Runway, stwierdziłam: zobacz, poniżanie drugiego człowieka, na tym opierają się wszystkie te programy. Aż ciężko mi uwierzyć, wciąż węszę jakiś podstęp, ale u Maślaka naprawdę tego nie czuję, wręcz doceniana jest wartość każdego człowieka, niezależnie od miejsca jego zamieszkania lub wyglądu. Czy akurat trafiłam na pocieszne dwa odcinki, które obejrzałam? O co chodzi? Czy on naprawdę jest tak sympatyczny, a telewizja postanowiła zarobić na pozytywnych emocjach? A może to tylko moje dzisiejsze rozmymłanie?

Każda z nas chce poczuć się księżniczką i wcale nie oznacza to różowej sukienki, po prostu potrzebujemy być docenione i akceptowane takimi, jakimi jesteśmy. Z radością i wzruszeniem przyznaję, że ten program musi być świetną przygodą, która dostarcza bohaterkom wspomnianych wartości. Choć sama bym się nie zgłosiła, bardzo fajnie, iż jest coś takiego, bo helou, nie sądzicie, że to słodkie, jeżeli dziewczyna, która nie ma kogo zabrać na studniówkę, ostatecznie idzie na nią z Misterem Polski?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz