środa, 6 maja 2015

Ogarnięta środa

Spaprałam. Stopniowo przestałam wierzyć, że pisanie bloga ma sens. Miałam poczucie winy, bo nic nie wrzucałam, a nie wrzucałam, bo miałam poczucie winy. Z każdym dniem było mi ciężej przerwać ten twórczy zastój. Okropne są takie spirale, grr. Przepraszam was. Siebie też.

Wyjazd, szkoła, choroba, kolejny wyjazd, wewnętrzne rozterki - tym wpisem kończę wszystkie swoje wymówki. Ostatnio wiele się działo, ale od dzisiaj porządkuję to wszystko i biorę się w garść. Czuję przypływ weny, liczę na to, że nie tylko pojawią się nowe notki, ale i wiersze, do tego mam pomysł, który może być trochę nietypowy, ale bardzo mój. Taki Roman Opałka* nowa generacja! Jestem podekscytowana, bo w końcu mam chęci i czas do pracy!

Filmik też jest zmontowany, potrzeba tylko ostatnich poprawek. Choć wstydzę się niemiłosiernie, muszę go udostępnić, bo inaczej nigdy nie zrobię kroku w przód. Każdy kolejny będzie lepszy, ale żeby tak się stało, najpierw trzeba przebrnąć przez najgorsze.

Nie zapomnijcie, że możecie znaleźć mnie na fejsie, insta, tt i snapie (billie_sparrow). Mam nadzieję, że jesteście jeszcze ze mną, bo w tej chwili przyda mi się wsparcie. Buzi!

*koleś nagrywał na dyktafon jak czyta liczby, które wymalowywał na swoich obrazach

2 komentarze:

  1. Widzę, że blogowo-grobowa cisza dopadła nie tylko mnie. Trzymam kciuki, bo nie mam co czytać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie widziałam, że i ciebie dopadło!

      Usuń