niedziela, 15 listopada 2015

Czesław Mozil nie powinien grać koncertów

Lubię Mozila. Nie tylko dlatego, że daje nadzieję, iż z moim brzuszkiem też mogę być atrakcyjna. Czesław, w całym swoim wizerunku, łączy obciach z zajebistością, rynsztokowe anegdotki z ważnymi ideami, spontaniczną bezpośredniość z najszczerszą prawdą, wiejskie przyśpiewki z kulturą wysoką. Lubię to, bo się utożsamiam.


Jak zawsze roztargnione, jechałyśmy spóźnione na wczorajszy koncert. Dopiero robiąc ostatni zakręt, moje przyjaciółka zapytała:
- Ale to bez zespołu?
- Nazywa się Solo Act, więc tak by wynikało.

*

Byłyśmy nastawione na powtórkę zeszłorocznego koncertu, gdzie zespół wystąpił w pełnym składzie, to też mocno zdziwiłam się, kiedy po wejściu do budynku, nie usłyszałam żadnej muzyki, a sala koncertowa okazała się być teatralną. Elegancko, nie muszę się pocić, przepychać i przedeptywać w miejscu obolałymi nogami, kiedy już zdobędę miejsce pod sceną. Takie koncerty mnie męczą, mam starą duszę.   

*

W ciszy przeszłam wzdłuż siedzeń i usiadłam w pierwszym rzędzie. Czesław przerwał, zwracając się do mnie:
- Korki?

„Tak, w mojej łazience” – dodałam sobie w myślach



Nie tak łatwo być Czesławem 

Ludzie pytają, kim chcę zostać w przyszłości. Odpowiedź ma być jasna, krótka, zrozumiała. Inaczej uznają mnie za naiwną, leniwą, niedojrzałą. Bo przecież prawdziwa praca ma uciskać. A ja zwyczajnie nie mam potrzeby nazywać się kimś innym, niż już jestem. Sobą. Lubię robić dużo rzeczy, dlaczego nie wystarczyłoby je doszlifować i wykorzystać na różnych polach? To właśnie robi Czesław Mozil, zamieniając swój koncert w monodram - teatr jednego aktora. Jest charyzmatyczny, lubi, a nawet potrafi, gadać, śpiewać i grać, więc robi to wszystko, bawiąc się przeróżnymi formami przekazu, a dla ciebie nieistotne jest, czy czytasz jego wywiad, czy post na fejsie, czy książkę, czy przyszedłeś na koncert. Jesteś tam, bo to on. Dlatego kiedy przychodzisz na koncert, gdzie okazuje się, że artysta prawie nie śpiewa, to niczemu nie ujmuje. Całe show, polegające na byciu Czesławem, jest wystarczająco dobre. Wbrew pozorom, to nie jest pójście na skróty w życiu. Chylę czoła przed ludźmi, którzy wypracowali sobie markę na własnym nazwisku.


Ekshibicjonizm jest fajny

Solo Act od pierwszej chwili burzy mur między sceną a publiką. Reakcja na moje spóźnienie ilustruje specyfikę tego koncertu. Brak tam sztywnego scenariusza, ale też nie ma zupełnej improwizacji. Czesław wie co, i w jakiej formie, chce powiedzieć, a do tego ma wrodzoną umiejętność spontanicznego dopasowywania tego do nieprzewidywalnych okoliczności. Ja to znam i ja to uwielbiam. To uczucie, kiedy człowiek, na pełnych obrotach, wyżywa się, wypruwa i podaje swoje flaki w sposób trochę inny, niż kiedy nikt nie patrzy, bardziej atrakcyjny. Co nie ujmuje mu ani grama wiarygodności.

Ta szczerość i kameralność powodują, że chciałabym zaprosić go na piwo, powiedzieć, jak wpłynęła na mnie emigracja ojca, że ja też mam przyjaciół ateistów i wstydzę się czasem zachowania pierwszoligowych katolików, że niedługo wyprowadzam się z tej dziury i tak naprawdę, trochę się boję. Zapytać, czy telewizja jest aż tak słaba, za jaką ją uważam, i co lubi jeść na śniadanie. Z pozoru śmieszny występik, zbliża oraz skłania do przemyślenia śmierdzących spraw.


Daję lajka i szera

Są rzeczy, które zachwycają tak bardzo, że chcesz pokazać je wszystkim ważnym ci osobom. Choćby na siłę, usadzisz przyjaciół, rodzinę i będziesz kazał im dobrze się bawić. Kiedy zauważysz, że zagłębili się w telefonach komórkowych i własnych myślach, zadasz sobie pytanie: JAK MOŻECIE SIĘ TYM NIE ZACHWYCAĆ?! TO JEST TAKIE GENIALNE, a oni mają w głowach tylko jutrzejszego schabowego. Do tej pory robiłam tak ze Smyczą w Teatrze Polskim, teraz chcę to zrobić z Solo Actem. Pokazać wszystkim, których lubię i sprawić, żeby się cieszyli. Pokazałabym go nawet mojej mamie, pomimo tego, że za każdym razem, kiedy włączam Czesława, wrzeszczy, żebym wyłączyła to męczenie. Żadna przeszkoda, będzie jej się podobać, bo akurat lubi Madonnę, do której Mozil robił wczoraj playback.

Czesław nie powinien grać koncertów w tradycyjnym rozumieniu. I tego nie robi.  

______________________________________________________________

Tutaj widujemy się z potrzeby duszy, ale regularnie na YT. Nowy filmik już w montażu! Na fejsie jestem 24/7, nieustannie do waszej dyspozycji. Proszę subskrybować i lajkować. 

Przesyłam dużo buziaków, dla każdego, kto przeczytał. Jeżeli pominąłeś środek, bo stwierdziłeś, że za długie, wstydź się. Nie myśl sobie, że ja nie wiem.

5 komentarzy:

  1. Ciekawy wpis, poszukam czegoś na jego temat :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny wpis! Bardzo lubię osobowość Czesława, a już "Maszynka do świerkania" jest po prostu @#!*<^&?!%* 💜 Pozdrawiam! ☺

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny wpis! Bardzo lubię osobowość Czesława, a już "Maszynka do świerkania" jest po prostu @#!*<^&?!%* 💜 Pozdrawiam! ☺

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie fajnie, że napisałaś o Czesławie. Sama słucham go od lat i cały czas jestem zachwycona. Byłam na wielu solo actach i tak naprawdę każdy jest inny, A Czesław za każdym razem zaskakuje. Dlatego zawsze będę wracać! :)
    A Księga Emigrantów to mistrzostwo i jedna z moich ukochanych płyt.

    OdpowiedzUsuń